Kamper - nieśpieszna narracja, raczej mało znani aktorzy, mały budżet, kino niezależne po prostu. Bardzo lubię, ale czasem przy takiej produkcji pojawia się problem. Kamper nie zachwyci mnie efektami specjalnymi, wciągającą, pełną suspensu fabułą zakończoną wbijającym w fotel twistem czy scenami akcji. I nie szkodzi, bo po takim kinie oczekuję przede wszystkim jakiejś szczerości, autentyzmu, błyskotliwej uwagi, a nie banału wyciętego z działu porad Pani domu. A tutaj mamy do czynienia ze strasznymi kliszami - jak romans, to z gorącą hiszpanką albo gwiazdorem programu kulinarnego, jak praca, to oczywiście w korporacji. To podobno pokoleniowy portret trzydziestolatków. Może faktycznie tak wygląda ich (nasze) życie? I może wszyscy trzydziestolatkowie są tak nieciekawi, niesympatyczni i często po prostu tępi jak w tym filmie? Nie wydaje mi się.
A nawet jeśli, to można to ciekawiej pokazać :D
Na początku filmu, żona oświadcza mężowi, że go zdradziła. Następnego dnia oboje sobie z tego żartują i flirtują przy szykowaniu śniadania. Może czegoś tu nie dostrzegłem, ale wiarygodność psychologiczna bohaterów Kampera bardzo w tym momencie straciła i do końca zbytnio się nie poprawiła.
4/10
A nawet jeśli, to można to ciekawiej pokazać :D
Na początku filmu, żona oświadcza mężowi, że go zdradziła. Następnego dnia oboje sobie z tego żartują i flirtują przy szykowaniu śniadania. Może czegoś tu nie dostrzegłem, ale wiarygodność psychologiczna bohaterów Kampera bardzo w tym momencie straciła i do końca zbytnio się nie poprawiła.
4/10
30-11-2016, 22:12





