No i co w nim jest takiego genialnego, krejzi, seksi, kul i w ogóle, nie licząc pomarańczowego filtra?
To, że jakaśtam część akcji będzie się dzia w pustynnej scenerii nie robi z tego od razu oryginalnego filmu. To tak jakby mówić, że Kevin w Nowym Jorku jest TAKI ORYGINALNY, bo jest przecież kompletnie inne miejsce akcji. Please nigga. Poza tym szczerze wątpię, aby w tej lokacji działo się więcej niż parę minut filmu (pewnie jest to scena otwierająca, o której tysiąc razy paplał Scott).
To, że jakaśtam część akcji będzie się dzia w pustynnej scenerii nie robi z tego od razu oryginalnego filmu. To tak jakby mówić, że Kevin w Nowym Jorku jest TAKI ORYGINALNY, bo jest przecież kompletnie inne miejsce akcji. Please nigga. Poza tym szczerze wątpię, aby w tej lokacji działo się więcej niż parę minut filmu (pewnie jest to scena otwierająca, o której tysiąc razy paplał Scott).
27-12-2016, 18:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-12-2016, 18:45 przez Albertino.)






