Film jest GENIALNY. Najlepszy blockbuster ostatnich lat (serio). Film który łamie schematy SW, odświeża markę.
Przez pierwsze 20-30 minut (do zniszczenia Jeddhy) jest to film jedynie dobry, momentami mocno średniawy. Niezdarne i szybkie przeskakiwanie od postaci do postaci i nieumiejętne ich kształtowanie na samym początku wyszło kiepsko. Acz nie ma też tragedii. Zdecydowanie pokazano postać Diego Luny która mocno mnie zaskoczyła w swoim debiucie. W ogóle film to zupełnie inna bajka, to naprawdę film wojenny, brudny, pełen przemocy, nie ma tu czerni-bieli tak wyraźnej jak w dotychczasowych filmach, mamy tu sporo odcieni szarości, jest to też film dla DOROSŁYCH a przynajmniej dla kogoś kto skończył już te 15 lat (była ze mną młodsza siostra i sama to potwierdziła).
Historia na szczęście od wspominanego punktu zwrotnego nabiera tempa a ostatnie 30 minut to istny majstersztyk. I tu nie chodzi tylko o wybuchy czy najlepsze w serii sceny walki. Postacie i ich wątki są prowadzone naprawdę dobrze i dojrzale. Jyn może nie jest bardzo zapadającą w pamieć protagonistką, ma jednak charakter i nieco poplątane motywacje, Felicity Jones daje z siebie wszystko a jej chemia z Diego Luną to jeden z mocniejszych aspektów filmu. W ogóle to Cassian Andor jest świetną postacią, nie jednoznaczną, z charakterem i bardzo hmmm mroczną jak na SW? Mimo, że dobrą. Ich relacja jest szczera i łatwo w nią uwierzyć. Reszta ekipy? Każdy trzyma poziom. Fantastyczny dueat Chirrut&Baze. Obaj charyzmatyczni, momentami zabawni, sympatyczni i bardzo łatwo ich polubić a ich relacja jest jedną z lepszych w SW, no i pięknie pokazana śmierć jednego i drugiego. Nawet Riz Ahmed okazał się świetnie zagraną postacią a K-2SO kradł każdą scenę swoim niesamowicie czarnym humorem
I to też muszę docenic, praktycznie brak humoru, ale ten mrok i powaga są żywe, realne i nie dołują aż tak jak w BvS,nie przytłaczają, ale każdy w nie uwierzy. Przepięknie pokazano poświęcenie rebeliantów i heroizm ich misji.
Różnie jest z drugoplanowymi postaciami. Na pewno zloczyńcy są prześwietni. Krennic jest wyrazisty, charyzmatyczny, świetnie napisany a Mendhelson radzi sobie chyba najlepiej z calej ekipy. Na brawa zasługuje także Mikkelsen jako Galen Erso, kolejna ciekawa postać, ale przede wszystkim świetnie zagrana. Zaskoczył mnie Tarkin bo wyglądał REWELACYJNIE. Jego udział w historii również był duży i istotny co mnie potrójnie ucieszyło bo jest on bardzo ważny dla Gwiazdy Smierci, fantastyczne sceny z Krennickiem ich rywalizacji ich charakterów. To dobrze nam znany, zdecydowany, energiczny i sprytny Moff. A Vader.....no po prostu mistrzostwo świata. Mustafar...mega, a ostatnia scena? Najlepsza Vadera w całej Sadze.
Zawiódł mnie Saw Gerrera. To postać z niesamowitym potencjałem i świetnie zrobioną otoczką a ostatecznie okazał się przerysowany a Forest zagrał go wręcz karykaturalnie i okropnie. Wielka szkoda
Do tego masa nawiązań, smaczków, świetnie wpasowany C-3PO czy Bail Organa. No i wykonanie. To najlepiej wyglądająca produkcja SW w historii, prześwietna wielka bitwa, fantastyczne, fenomenalna. Brawa dla Edwardsa który ma zmysł wizualny i przedstawił nam przegenialnie wyglądający iflm, oby jeszcze do Star Wars wrócił. Zawodzi jednak muzyka która jest słaba i brakowało mi nutek naszego Mistrza.
"Rogue One" to film emocjonalny, mocny, świetny który utwierdza mnie w przekonaniu, że Moc jest w Disneyu wielka. Czekam na więcej, 9,5/10. Brawo!
Przez pierwsze 20-30 minut (do zniszczenia Jeddhy) jest to film jedynie dobry, momentami mocno średniawy. Niezdarne i szybkie przeskakiwanie od postaci do postaci i nieumiejętne ich kształtowanie na samym początku wyszło kiepsko. Acz nie ma też tragedii. Zdecydowanie pokazano postać Diego Luny która mocno mnie zaskoczyła w swoim debiucie. W ogóle film to zupełnie inna bajka, to naprawdę film wojenny, brudny, pełen przemocy, nie ma tu czerni-bieli tak wyraźnej jak w dotychczasowych filmach, mamy tu sporo odcieni szarości, jest to też film dla DOROSŁYCH a przynajmniej dla kogoś kto skończył już te 15 lat (była ze mną młodsza siostra i sama to potwierdziła).
Historia na szczęście od wspominanego punktu zwrotnego nabiera tempa a ostatnie 30 minut to istny majstersztyk. I tu nie chodzi tylko o wybuchy czy najlepsze w serii sceny walki. Postacie i ich wątki są prowadzone naprawdę dobrze i dojrzale. Jyn może nie jest bardzo zapadającą w pamieć protagonistką, ma jednak charakter i nieco poplątane motywacje, Felicity Jones daje z siebie wszystko a jej chemia z Diego Luną to jeden z mocniejszych aspektów filmu. W ogóle to Cassian Andor jest świetną postacią, nie jednoznaczną, z charakterem i bardzo hmmm mroczną jak na SW? Mimo, że dobrą. Ich relacja jest szczera i łatwo w nią uwierzyć. Reszta ekipy? Każdy trzyma poziom. Fantastyczny dueat Chirrut&Baze. Obaj charyzmatyczni, momentami zabawni, sympatyczni i bardzo łatwo ich polubić a ich relacja jest jedną z lepszych w SW, no i pięknie pokazana śmierć jednego i drugiego. Nawet Riz Ahmed okazał się świetnie zagraną postacią a K-2SO kradł każdą scenę swoim niesamowicie czarnym humorem

I to też muszę docenic, praktycznie brak humoru, ale ten mrok i powaga są żywe, realne i nie dołują aż tak jak w BvS,nie przytłaczają, ale każdy w nie uwierzy. Przepięknie pokazano poświęcenie rebeliantów i heroizm ich misji.
Różnie jest z drugoplanowymi postaciami. Na pewno zloczyńcy są prześwietni. Krennic jest wyrazisty, charyzmatyczny, świetnie napisany a Mendhelson radzi sobie chyba najlepiej z calej ekipy. Na brawa zasługuje także Mikkelsen jako Galen Erso, kolejna ciekawa postać, ale przede wszystkim świetnie zagrana. Zaskoczył mnie Tarkin bo wyglądał REWELACYJNIE. Jego udział w historii również był duży i istotny co mnie potrójnie ucieszyło bo jest on bardzo ważny dla Gwiazdy Smierci, fantastyczne sceny z Krennickiem ich rywalizacji ich charakterów. To dobrze nam znany, zdecydowany, energiczny i sprytny Moff. A Vader.....no po prostu mistrzostwo świata. Mustafar...mega, a ostatnia scena? Najlepsza Vadera w całej Sadze.
Zawiódł mnie Saw Gerrera. To postać z niesamowitym potencjałem i świetnie zrobioną otoczką a ostatecznie okazał się przerysowany a Forest zagrał go wręcz karykaturalnie i okropnie. Wielka szkoda

Do tego masa nawiązań, smaczków, świetnie wpasowany C-3PO czy Bail Organa. No i wykonanie. To najlepiej wyglądająca produkcja SW w historii, prześwietna wielka bitwa, fantastyczne, fenomenalna. Brawa dla Edwardsa który ma zmysł wizualny i przedstawił nam przegenialnie wyglądający iflm, oby jeszcze do Star Wars wrócił. Zawodzi jednak muzyka która jest słaba i brakowało mi nutek naszego Mistrza.
"Rogue One" to film emocjonalny, mocny, świetny który utwierdza mnie w przekonaniu, że Moc jest w Disneyu wielka. Czekam na więcej, 9,5/10. Brawo!
01-01-2017, 20:53






