Oglądałem ostatnio drugi raz i macki już mi nie przeszkadzają, chociaż wciąż uważam że tej scenie brak napięcia, ale z drugiej sceny brawa za oryginalność. Bo co my tu mamy? Żadnego agresywnego, trzepiącego się stwora, tylko po prostu macki badające otoczenie. A że trafiają na jedzonko? To biorą je sobie. Kapitalna sprawa.
Druga rzecz, to spotęgowanie całej sytuacji przez jej mniejsze bądź większe przerysowanie. Tak duże poparcie dla pani Carmody i mordercze zapędy motłochu są oczywiście przesadzone, ale nie na tyle by mi to przeszkadzało, aczkolwiek byłoby lepiej, gdyby pod koniec kilka osób nie miało wyrazu twarzy pt. "Zaraz was zjem!" :wink:
Zakończenie. Wciąż nie mogę go zaakceptować. Ono po prostu nie pasuje. Zrozumiałbym gdyby David zrobił TO gdyby auto otoczyły zwierzątka, ale kurde no, oni po prostu siedzieli a wokół nic się nie działo.
A skoro już Darabont się na to zdecydował, David powinien zemdleć, i po iluś tam godzinach obudziłby go jakiś żołnierz i zobaczyłby co się dzieje...
Mimo wszystko cały film jest zbyt dobry, dlatego ta końcówka uwiera, ale tylko trochę.
Druga rzecz, to spotęgowanie całej sytuacji przez jej mniejsze bądź większe przerysowanie. Tak duże poparcie dla pani Carmody i mordercze zapędy motłochu są oczywiście przesadzone, ale nie na tyle by mi to przeszkadzało, aczkolwiek byłoby lepiej, gdyby pod koniec kilka osób nie miało wyrazu twarzy pt. "Zaraz was zjem!" :wink:
Zakończenie. Wciąż nie mogę go zaakceptować. Ono po prostu nie pasuje. Zrozumiałbym gdyby David zrobił TO gdyby auto otoczyły zwierzątka, ale kurde no, oni po prostu siedzieli a wokół nic się nie działo.
A skoro już Darabont się na to zdecydował, David powinien zemdleć, i po iluś tam godzinach obudziłby go jakiś żołnierz i zobaczyłby co się dzieje...
Mimo wszystko cały film jest zbyt dobry, dlatego ta końcówka uwiera, ale tylko trochę.
14-03-2008, 20:14





