Poczytałem trochę wypowiedzi w tym wątku i bardzo zabawnie wygląda stopniowa zmiana opinii przez Mintaja.
Ja jestem po połowie seansu i... I cóż, to, że obejrzałem tylko do połowy, powinno o czymś świadczyć. W zasadzie nie uważam tego filmu za zły - fabuła jest ok, gliniarze zachowują się jak gliniarze, jest realizm, zdjęcia wkur...zające swoim rozedrganiem, ale w sumie ładne, muzyka pasująca, obowiązkowa niepotrzebna scena miłosna, dobrzy aktorzy, niezłe widoczki, fajne szczegóły... Ale ten film kompletnie nie angażuje. Ot, jest gdzieś tam dwóch gliniarzy i mają zadanie do wykonania. A ja mam to gdzieś - tak samo jak mam gdzieś japońskich biznesmenów którzy właśnie wpierniczają sushi. Oni żyją w totalnym oderwaniu ode mnie, mają mnie gdzieś i ja ich również. I nic w tym dziwnego. Dlatego MV mnie absolutnie nie ciekawi. Mann podchodzi do widza tak jak jego bohaterowie do siebie nawzajem. Oni nie są najlepszymi kumplami, nie dbają przesadnie o tego drugiego - są partnerami, to tylko ich praca, odwalają to co powinni i już. Bez sentymentów. Sposób pokazania ich relacji bardzo mi się podoba, ale nie podoba mi się to, że widz też jest zupełnie olewany. To film zrobiony przez Manna dla Manna, który się najwyraźniej tematyką interesuje. Ja na to leję - wobec czego nie przyciąga mnie tu absolutnie nic. Dlatego MV ma u mnie i 10\10 (bo to film perfekcyjny), i 1\10 (bo mam go gdzieś).
Ja jestem po połowie seansu i... I cóż, to, że obejrzałem tylko do połowy, powinno o czymś świadczyć. W zasadzie nie uważam tego filmu za zły - fabuła jest ok, gliniarze zachowują się jak gliniarze, jest realizm, zdjęcia wkur...zające swoim rozedrganiem, ale w sumie ładne, muzyka pasująca, obowiązkowa niepotrzebna scena miłosna, dobrzy aktorzy, niezłe widoczki, fajne szczegóły... Ale ten film kompletnie nie angażuje. Ot, jest gdzieś tam dwóch gliniarzy i mają zadanie do wykonania. A ja mam to gdzieś - tak samo jak mam gdzieś japońskich biznesmenów którzy właśnie wpierniczają sushi. Oni żyją w totalnym oderwaniu ode mnie, mają mnie gdzieś i ja ich również. I nic w tym dziwnego. Dlatego MV mnie absolutnie nie ciekawi. Mann podchodzi do widza tak jak jego bohaterowie do siebie nawzajem. Oni nie są najlepszymi kumplami, nie dbają przesadnie o tego drugiego - są partnerami, to tylko ich praca, odwalają to co powinni i już. Bez sentymentów. Sposób pokazania ich relacji bardzo mi się podoba, ale nie podoba mi się to, że widz też jest zupełnie olewany. To film zrobiony przez Manna dla Manna, który się najwyraźniej tematyką interesuje. Ja na to leję - wobec czego nie przyciąga mnie tu absolutnie nic. Dlatego MV ma u mnie i 10\10 (bo to film perfekcyjny), i 1\10 (bo mam go gdzieś).
07-10-2007, 14:10






