Mi się “Fire walk with me“ kompletnie nie podobało.
Największą zaletą 1,5 sezonu TP jest to, że był to klasyczny film Lyncha jednocześnie mocno osadzony w realistycznym świecie. Sekret Boba był tajemnicą ukrytą głęboko w tle, ale cała reszta była spójna i sensowna. Dlatego oniryzm, ten charakterystyczny klimat i lekki surrealizm wzbogacił serial.
Jak nagle pojawia się David Bowie, supermoce, dziwaczne postacie dominują pierwszy plan, a wątek sów i Boba składa się wyłącznie z tysiąca symboli i namnożonych tajemnic, to miasteczko Twin Peaks się rozpada na jakąś pozbawioną sensu papkę. W Mullholland Drive to zadziałało ale tam koncept był wprowadzany konsekwentnie i osadzony w dość prostych ramach, dzięki czemu film nadal jest spójny i zdaje się mieć sens (a fabuła jest podporządkowana temu surrealistycznemu twistowi). Nie można prowadzić konsekwentnie prowadzić kryminału z fabuła mającą początek i koniec by nagle uznać “dobra, teraz zrobię z tego Mullholland Drive“.
Dla mnie do pewnego momentu wątek Boba, sów, jednorękiego Mike‘a, tajemnic lasu był fascynujący, ale w którymś momencie już zaczął być zwyczajnie głupi (po obejrzeniu “Fire walk with me“ i drugiej połowy drugiego sezonu).
Największą zaletą 1,5 sezonu TP jest to, że był to klasyczny film Lyncha jednocześnie mocno osadzony w realistycznym świecie. Sekret Boba był tajemnicą ukrytą głęboko w tle, ale cała reszta była spójna i sensowna. Dlatego oniryzm, ten charakterystyczny klimat i lekki surrealizm wzbogacił serial.
Jak nagle pojawia się David Bowie, supermoce, dziwaczne postacie dominują pierwszy plan, a wątek sów i Boba składa się wyłącznie z tysiąca symboli i namnożonych tajemnic, to miasteczko Twin Peaks się rozpada na jakąś pozbawioną sensu papkę. W Mullholland Drive to zadziałało ale tam koncept był wprowadzany konsekwentnie i osadzony w dość prostych ramach, dzięki czemu film nadal jest spójny i zdaje się mieć sens (a fabuła jest podporządkowana temu surrealistycznemu twistowi). Nie można prowadzić konsekwentnie prowadzić kryminału z fabuła mającą początek i koniec by nagle uznać “dobra, teraz zrobię z tego Mullholland Drive“.
Dla mnie do pewnego momentu wątek Boba, sów, jednorękiego Mike‘a, tajemnic lasu był fascynujący, ale w którymś momencie już zaczął być zwyczajnie głupi (po obejrzeniu “Fire walk with me“ i drugiej połowy drugiego sezonu).
15-01-2017, 12:47





