Gibson nie weźmie się za film o wikingach, bo w najbliższym czasie, nie uzbiera na niego hajsu.
W sumie ta posada reżysera "SS2" mogłaby być dla niego niezłą okazją, do zrobienia łączonego dealu, na zasadzie:
"Ok, luzik, zrealizuje wam sequel tego gówna, ale na swoich zasadach + wy dołożycie mi hajsu na mój PRZEZAJEBISTY FILM O WIKINGACH. I jeszcze go wyślecie w świat do kin. Zgoda?".
Ktoś mógłby zapytać, ale po jakiego grzyba WB miałoby się zgadzać na takie coś? Ano, zawsze coś się znajdzie. Raz, że jednak trochę im prestiż skoczy - no bo w końcu nazwisko Gibsona, to nie byle co, a dwa.. co to za ryzyko zaangażować go i dać mu pełną swobodę w zakresie tworzenia, skoro Ayer już i tak spartolił "jedynkę". :)
To kwestia subiektywnych odczuć. Z tego opisu wyłania się krwawa komedia, w stylu Deadpoola, a przecież "SS" niekoniecznie tym musi być. Od reżysera zależy jaką konwencję obierze i jak bardzo przekona do niej widza. Ja bym "SS" zrobił bardziej jako coś w stylu "Logana" - neo-western zmiksowany z "Wściekłymi psami". Myślę, że Gibson spokojnie by sobie poradził z takim czymś.
W sumie ta posada reżysera "SS2" mogłaby być dla niego niezłą okazją, do zrobienia łączonego dealu, na zasadzie:
"Ok, luzik, zrealizuje wam sequel tego gówna, ale na swoich zasadach + wy dołożycie mi hajsu na mój PRZEZAJEBISTY FILM O WIKINGACH. I jeszcze go wyślecie w świat do kin. Zgoda?".
Ktoś mógłby zapytać, ale po jakiego grzyba WB miałoby się zgadzać na takie coś? Ano, zawsze coś się znajdzie. Raz, że jednak trochę im prestiż skoczy - no bo w końcu nazwisko Gibsona, to nie byle co, a dwa.. co to za ryzyko zaangażować go i dać mu pełną swobodę w zakresie tworzenia, skoro Ayer już i tak spartolił "jedynkę". :)
Cytat:Dobry film o "Suicide Squad" powinien być zwariowany, krwawy, pełen bluzgów z żywym, bezkompromisowym przedstawieniem złoczyńców, bez żadnego upiększania i gadek o "rodzinie". To powinien być film balansujący na krawędzi absurdu, przepełniony nawiązaniami i smaczkami.
To kwestia subiektywnych odczuć. Z tego opisu wyłania się krwawa komedia, w stylu Deadpoola, a przecież "SS" niekoniecznie tym musi być. Od reżysera zależy jaką konwencję obierze i jak bardzo przekona do niej widza. Ja bym "SS" zrobił bardziej jako coś w stylu "Logana" - neo-western zmiksowany z "Wściekłymi psami". Myślę, że Gibson spokojnie by sobie poradził z takim czymś.
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
16-02-2017, 19:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-02-2017, 19:49 przez zombie001.)





