"Moonlight" - czuję się mocno rozczarowany. Motyw homoseksualizmu i rasizmu kompletnie mnie nie przeszkadza, umiem docenić takie filmy. Produkcja Jenkinsa jest jednak pozbawiona odpowiedniej dawki emocji, ciekawych zabiegów, nie zadaje kluczowych pytań, nie zmusza do refleksji. Jeśli ktoś ogląda regularnie filmy o ciężkim życiu itp. nie znajdzie tu nic nowego. Jedyne ewentualne przemyślenia wynikają z tego co sami sobie dopowiemy.
Film jest przede wszystkim o przynajmniej godzinę za krótki. Wydaje się, że film jest momentami rwany, pocięty (problem mam z montażem, raz jest dobry, raz taki sobie) a te najlepsze wątki nie mają właściwego rozwinięcia. Jak przeszłość Juana która moglaby lepiej rozwinąć jego charakter.
Historia jest podzielona na 3 akty, kiedy Chiron jest mały, jest nastolatkiem i jest dorosłym. Żaden z nich nie jest wyraźnie lepszy od innych. Pierwszy ogląda się najlepiej z uwagi na postać Juana i Teresy oraz genialną scene nauki pływania. Drugi chyba jest najbardziej "poruszający" i interesujący choć aktor średnio poradził sobie w graniu odizolowanego Chirona. W ogóle z tym bohaterem mam problem, jego separacja, dystans, strach są bardzo dobrze pokazane, ale to nie jest postać ciągnąca film, o którego losy rzeczywiściw byśmy się martwili.
Natomiast 3 akt jest przegadany, przeciągnięty i po prostu nudny, momentami przysypiałem.
Aktorsko jest b.dobrze. O ile aktorzy od Chirona radzą sobie średnio (z wyjątkiem dzieciaka) tak Mahershala Ali jest absolutnie świetny, Naomie Harris wypada rewelacyjnie, chyba najlepszy casting.
Film realizacyjnie także mnie nie przekonał. Mamy tu trochę eksperymentowania czy kilka czysto artystycznych sekwencji. Praca kamery raz jest świetna a raz taka sobie, irytująca. Sceny są rozplanowane dobrze a w ucho wpada świetna muzyka. Jednak jedyną, naprawdę wartą zapamiętania sceną jest nauka pływania. Świetna w każdym przypadku.
Na tą chwilę wystawiam "Moonlight" 6/10, może coś się zmieni po drugim seansie. Film w oscarowym wyścigu nie ma startu do swoich konkurentów.
Film jest przede wszystkim o przynajmniej godzinę za krótki. Wydaje się, że film jest momentami rwany, pocięty (problem mam z montażem, raz jest dobry, raz taki sobie) a te najlepsze wątki nie mają właściwego rozwinięcia. Jak przeszłość Juana która moglaby lepiej rozwinąć jego charakter.
Historia jest podzielona na 3 akty, kiedy Chiron jest mały, jest nastolatkiem i jest dorosłym. Żaden z nich nie jest wyraźnie lepszy od innych. Pierwszy ogląda się najlepiej z uwagi na postać Juana i Teresy oraz genialną scene nauki pływania. Drugi chyba jest najbardziej "poruszający" i interesujący choć aktor średnio poradził sobie w graniu odizolowanego Chirona. W ogóle z tym bohaterem mam problem, jego separacja, dystans, strach są bardzo dobrze pokazane, ale to nie jest postać ciągnąca film, o którego losy rzeczywiściw byśmy się martwili.
Natomiast 3 akt jest przegadany, przeciągnięty i po prostu nudny, momentami przysypiałem.
Aktorsko jest b.dobrze. O ile aktorzy od Chirona radzą sobie średnio (z wyjątkiem dzieciaka) tak Mahershala Ali jest absolutnie świetny, Naomie Harris wypada rewelacyjnie, chyba najlepszy casting.
Film realizacyjnie także mnie nie przekonał. Mamy tu trochę eksperymentowania czy kilka czysto artystycznych sekwencji. Praca kamery raz jest świetna a raz taka sobie, irytująca. Sceny są rozplanowane dobrze a w ucho wpada świetna muzyka. Jednak jedyną, naprawdę wartą zapamiętania sceną jest nauka pływania. Świetna w każdym przypadku.
Na tą chwilę wystawiam "Moonlight" 6/10, może coś się zmieni po drugim seansie. Film w oscarowym wyścigu nie ma startu do swoich konkurentów.
18-02-2017, 10:04






