Wszyscy układają swoje listy X-serii, to i ja ułożę:
1. Logan - 10/10 - wcześniej dałem mniejszą ocenę, ale film po niedzielnym seansie wciąż nie może mi wyjść z głowy, a powtórki w sobotę po prostu nie mogę się doczekać.
2. The Wolverine (oczywiście "Extended Cut") - 7/10 - bez hamulców kategorii wiekowej i bez głupkowatego finału to byłby perfekcyjny akcyjniak s-f. Ale i tak w rozszerzonej wersji jest przynajmniej scena z malowaniem ścian flakami nindżów wpadniętych do odśnieżarki
3. Deadpool - chimichanga/10
Reszta serii, poza Origins i Apocalypse:
Meh/10 - takie tam lajtowe filmiki do schabowego z całą rodzinką. Parę fajnych tekstów, garść ciekawych pomysłów, ale wydźwięk na maxa zachowawczy, bezpieczny (wręcz łagodny, nikt tu nie próbował nawet majstrować przy PG-13, jak w Casino Royale czy True Grit) i poniekąd wyprany z głębszych emocji.
Origins - 0/10 - problemem tej części nie są nieścisłości względem poprzedników, tylko poziom wykonania czegokolwiek (w końcu i The Wolverine i Logan momentami totalnie szczają na ciąg przyczynowo-skutkowy poprzedników). Film oparty jest na mega słabym scenariuszu i został nakręcony po prostu źle. Wszystko jest tu żenujące i mi było ogólnie wstyd, że to oglądam. Istny festiwal durnot mniejszych, większych oraz głupkowatego efekciarstwa, które przez słabe CGI i kompletny brak pomysłu na sceny akcji zamiast bawić to odpycha. Jakby 5-latkowi dali do wymyślania jak mają wyglądać bitki i ogólny feel filmu. Fuszerka na poziomie przywoływanego tutaj już Batman i Robin. Już nawet totalnie spartolony Blade 3 jest ciekawszą rozrywką.
Apocalypse - bez oceny, bo nawet nie chciało mi się tego kończyć. Przekomiczny Fassbender pierdzący ustami niby po polsku - na tym momencie musiałem przerwać i nie chce mi się do tego wracać.
1. Logan - 10/10 - wcześniej dałem mniejszą ocenę, ale film po niedzielnym seansie wciąż nie może mi wyjść z głowy, a powtórki w sobotę po prostu nie mogę się doczekać.
2. The Wolverine (oczywiście "Extended Cut") - 7/10 - bez hamulców kategorii wiekowej i bez głupkowatego finału to byłby perfekcyjny akcyjniak s-f. Ale i tak w rozszerzonej wersji jest przynajmniej scena z malowaniem ścian flakami nindżów wpadniętych do odśnieżarki

3. Deadpool - chimichanga/10
Reszta serii, poza Origins i Apocalypse:
Meh/10 - takie tam lajtowe filmiki do schabowego z całą rodzinką. Parę fajnych tekstów, garść ciekawych pomysłów, ale wydźwięk na maxa zachowawczy, bezpieczny (wręcz łagodny, nikt tu nie próbował nawet majstrować przy PG-13, jak w Casino Royale czy True Grit) i poniekąd wyprany z głębszych emocji.
Origins - 0/10 - problemem tej części nie są nieścisłości względem poprzedników, tylko poziom wykonania czegokolwiek (w końcu i The Wolverine i Logan momentami totalnie szczają na ciąg przyczynowo-skutkowy poprzedników). Film oparty jest na mega słabym scenariuszu i został nakręcony po prostu źle. Wszystko jest tu żenujące i mi było ogólnie wstyd, że to oglądam. Istny festiwal durnot mniejszych, większych oraz głupkowatego efekciarstwa, które przez słabe CGI i kompletny brak pomysłu na sceny akcji zamiast bawić to odpycha. Jakby 5-latkowi dali do wymyślania jak mają wyglądać bitki i ogólny feel filmu. Fuszerka na poziomie przywoływanego tutaj już Batman i Robin. Już nawet totalnie spartolony Blade 3 jest ciekawszą rozrywką.
Apocalypse - bez oceny, bo nawet nie chciało mi się tego kończyć. Przekomiczny Fassbender pierdzący ustami niby po polsku - na tym momencie musiałem przerwać i nie chce mi się do tego wracać.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
-- Laozi
09-03-2017, 22:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-03-2017, 22:52 przez Hitch.)





