Piszesz, że wrzucam wszystkich do jednego wora, a sam mi teraz tłumaczysz o "progresywizmie" ostatnich scenariuszy Bioware, podczas gdy ja wiecej niż raz w tym wątku pisałem już o tym, że dzisiejsze gry Bioware są topornie politoprawne i wciskające politykę do scenariuszy z gracją słonia, więc to raczej Ty znowu przypisujesz mi poglądy innych. Czy kilka postów w obronie gry pod jednym, bardzo specyficznie okreslonym względem, czyni mnie nagle sympatykiem SJW'watego wykrzywiania sztuki, pomimo tego, że od początku mojej kariery na tym forum, reagowałem publiczną alergia na takie motywy w filmach, grach i powieściach, jeżeli były sztuczne i nachalne? Piszesz, że nie rozumiesz skąd moje zdziwienie. Zdziwienie czym? Zdziwienie, że ludzie sa zmęczeni koślawym, swiatopoglądowym dryfem? A gdzie ja napisałem, ze jestem tym zdziwiony? Przeciez ja jestem jednym z tych ludzi.
Rozumiesz, że można się zgadzać ze wszystkimi zarzutami wobec Bioware i ich obecnej polityki, a jednoczesnie nadal starac się utrzymać pewną perspektywę? Czy ja jestem swiadom ryzyka, ze scenarzyści z mocnym zacięciem politycznym, mogą skrzywić swoje scenariusze w sposób, który sprawi, ze historia i bohaterowie ucierpią? Oczywiście, że przyjmuje taką możliwość i jak coś takiego w grze zobacze to ocenie. Ale też nie będę udawał, że te kilka chwili irytacji na taki czy inny moment/dialog jest od razu oznaką, ze Bioware RUJNUJE swoje erpegi (w grach z taką obsadą, nawet bez wątków swiatopoglądowych, zawsze znajdą się postacie które wkurwiają. Nie wiem dlaczego bohater "nachalnie homoseksualny" miałby mnie iritować bardziej niż np. taki Javik z ME3, który jako postać reprezentował sobą ostre scenopisarskie problemy, a większośc erpegów zazwyczaj ma po kilka takich swoich "Javików"). A przede wszystkim, to przynajmniej poczekam aż te "rujmujące wątki" do cholery zobaczę w grze i czy rzeczywiście beda one aż tak wielkim problemem, a nie z góry deklarował (a wręcz wyczekiwał porażki), bo BW to SJW, którzy musza dostać liniją po łapkach.
Pisząc o "pierdoleniu SJW" mam na mysli specyficznie ludzi, którzy dostają piany z ust w reakcji na najmniejszy nawet smrodek wątków "wybijających się ze status quo", z góry deklarujących, zę wątki swiatopoglądowe rujnują te gry i że jak Bioware zatrudnia kilku pojebanych SJW, to cała firma i ich produkty na bank muszą być pojebane. Albo, że wręcz powinni dostac nauczke i zasługują na porazkę. A przecież to jest poziom paranoi. I pisze to jako ktoś, kogo takie rzeczy również irytują, ale nie będe udawał, że cała gra jest spierdolona, bo jakiś bohater w kilku momentach oznajmi, że jest "X/Y/Z".
Mówię - ja też stoję w obozie "polityczne scenopisarstwo Bioware potrafi być subtelne jak pierdolnięcie obuchem w łeb", ale to nie znaczy, że będe z tego powodu popadał w histerię.
Rozumiesz, że można się zgadzać ze wszystkimi zarzutami wobec Bioware i ich obecnej polityki, a jednoczesnie nadal starac się utrzymać pewną perspektywę? Czy ja jestem swiadom ryzyka, ze scenarzyści z mocnym zacięciem politycznym, mogą skrzywić swoje scenariusze w sposób, który sprawi, ze historia i bohaterowie ucierpią? Oczywiście, że przyjmuje taką możliwość i jak coś takiego w grze zobacze to ocenie. Ale też nie będę udawał, że te kilka chwili irytacji na taki czy inny moment/dialog jest od razu oznaką, ze Bioware RUJNUJE swoje erpegi (w grach z taką obsadą, nawet bez wątków swiatopoglądowych, zawsze znajdą się postacie które wkurwiają. Nie wiem dlaczego bohater "nachalnie homoseksualny" miałby mnie iritować bardziej niż np. taki Javik z ME3, który jako postać reprezentował sobą ostre scenopisarskie problemy, a większośc erpegów zazwyczaj ma po kilka takich swoich "Javików"). A przede wszystkim, to przynajmniej poczekam aż te "rujmujące wątki" do cholery zobaczę w grze i czy rzeczywiście beda one aż tak wielkim problemem, a nie z góry deklarował (a wręcz wyczekiwał porażki), bo BW to SJW, którzy musza dostać liniją po łapkach.
Pisząc o "pierdoleniu SJW" mam na mysli specyficznie ludzi, którzy dostają piany z ust w reakcji na najmniejszy nawet smrodek wątków "wybijających się ze status quo", z góry deklarujących, zę wątki swiatopoglądowe rujnują te gry i że jak Bioware zatrudnia kilku pojebanych SJW, to cała firma i ich produkty na bank muszą być pojebane. Albo, że wręcz powinni dostac nauczke i zasługują na porazkę. A przecież to jest poziom paranoi. I pisze to jako ktoś, kogo takie rzeczy również irytują, ale nie będe udawał, że cała gra jest spierdolona, bo jakiś bohater w kilku momentach oznajmi, że jest "X/Y/Z".
Mówię - ja też stoję w obozie "polityczne scenopisarstwo Bioware potrafi być subtelne jak pierdolnięcie obuchem w łeb", ale to nie znaczy, że będe z tego powodu popadał w histerię.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
21-03-2017, 18:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-03-2017, 19:05 przez Proteus.)





