(27-03-2017, 14:25)Mierzwiak napisał(a): A jaki wpływ na przebieg walk ma śnieg ma Hoth albo las w Powrocie Jedi?
Hoth: Rebelianci są ubrani na biało, ciepło i mają gogle
Teren wymaga użycia maszyn kroczących, ale miejsca jest full wiec można największymi. Mało osłon, więc piechota nie kozaczy w terenie (przemieszczają się chyba okopami?), poszaleć można dopiero w latającym sprzęcie.Endor: Las jest zamieszkały przez Ewoki, które dołączają do bitwy. Można się czaić na przeciwnika za drzewem (lub chować przed ostrzałem). Brak możliwości użycia ciężkich pojazdów, maks coś co się mieści między drzewami, czyli jakieś ścigacze, możliwość stosowania pułapek i zasadzek. Lotnictwo bezużyteczne

Oczywiście to pewnie mocno na wyrost, ale oglądając te bitwy miałem wrażenie, że tu wszystko do siebie pasuje a w Rogue 1, mamy te plaże, wodę, normalną infrastrukturę, drogi itd, a imperium wyskakuje z ATATami?
Mi to zgrzyta.
(27-03-2017, 14:25)Mierzwiak napisał(a): bez przesady że lokacja nagle musi spełniać jakąś szczególną rolę
No ale zawsze to wartość dodana, szczególnie w filmie, który ma "WARS" w tytule miło by było zobaczyć jakąś spójność wizji co do tego całego "WARS".
Tak samo w kosmosie, przylatuje rebelia, wypuszczają pięć myśliwców na krzyż, które się kręcą bez sensu i ostrzeliwują co popadnie. Imperium też chyba na początku wypuszcza parę tie fighterów, żeby nie robić problemu, i nie wiadomo na co czeka z kolejnymi. Po co tam są w ogóle duże statki, skoro one nic nie robią, poza oczywiście byciem ostrzeliwanymi?
Tie Fightery też latają po okolicy i generalnie strzelają co popadnie kiedy wystarczyłoby wysłać ich 10 na plażę, żeby zaorać cały rebeliancki plan. No ale nie, lepiej ostrzeliwać jakieś statki na orbicie które nic nie robią a ich pokonanie nic nie daje. Lepiej ścigać pojedyńczych żołnierzy wolniejszym od nich ATATem. Na plaży generalnie ten sam chaos. Ja rozumiem, może ktoś oglądał ten film uważniej, a ja nie dość uważnie, ale cały czas miałem wrażenie chaosu i bezcelowości. Wszyscy się kręcą jak gówno w przeręblu, nie wiadomo kto z lewej kto z prawej, kto na lewo a kto na prawo. Porównajmy to do eleganckiej prostoty w GOTG i battle of Xandar. Ronan się nie czai i pruje swoją bestią, żeby wylądować w środku stolicy. Małe myśliwce rozpraszają wroga, żeby nie mógł skoncentrować całego ognia w jednym punkcie. Nova Corps i Ravegarzy próbują zatrzymać Statek Ronana i jakoś tam chronić cywili, żeby im niebo nie spadło na głowy. W międzyczasie guardiansi próbują się dostać na statek i załatwić sprawę eliminując samego Ronana. Czysto i klarownie, wiadomo kto z A do B a kto z B do A. Wiadomo, w którym miejscu jest front. W R1 jakaś (JAKAŚ!) postać musi iść gdzieś podłączyć kabel, ale widz nawet nie wie gdzie, nie wie którędy, do czego ma ten kabel podłączyć, jakie są przeszkody po drodze do pokonania? W efekcie ktoś gdzieś idzie i czasem strzela do szturmowca. To jest straszna montażowa sieczka i zwyczajnie to jest confusing, a nie emocjonujące.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
27-03-2017, 15:29





