The Discovery (2017)
Jason Segel śpi na stojąco, Rooney Mara śpi na stojąco, wiecie co robi Robert Redford, więc co ma też robić biedny widz. Młody McDowell nie do końca rozróżnia melancholię od braku umiejętności zainteresowania widza materiałem. Największą porażkę film ponosi w momencie gdy bohaterowie mają prowadzić w zamierzeniu (chyba) ciekawe śledztwo, wtedy już w ogóle ma się wrażenie, że film wyreżyserował automat do kawy.
Ale sam scenariusz sprawia wrażenie znacznie lepszego niż gotowy produkt, gdyby tylko uwypuklić dylematy bohatera Segela, wzbudzić w widzu zaciekawienie bardzo oryginalnym przecież konceptem: Redford udowadnia, że istnieje wędrówka świadomości po śmierci, więc ludzie zamiast zmieniać swoje życie i walczyć z problemami, milionami popełniają samobójstwa. Jego syn grany przez Segela, również naukowiec, nie wierzy w wyniki badań. Ale tak naprawdę nie ma tutaj żadnego konfliktu, wszyscy snują się aż do ostatniej, całkiem niezłej sceny.
5/10 bez większego przekonania.
Jason Segel śpi na stojąco, Rooney Mara śpi na stojąco, wiecie co robi Robert Redford, więc co ma też robić biedny widz. Młody McDowell nie do końca rozróżnia melancholię od braku umiejętności zainteresowania widza materiałem. Największą porażkę film ponosi w momencie gdy bohaterowie mają prowadzić w zamierzeniu (chyba) ciekawe śledztwo, wtedy już w ogóle ma się wrażenie, że film wyreżyserował automat do kawy.
Ale sam scenariusz sprawia wrażenie znacznie lepszego niż gotowy produkt, gdyby tylko uwypuklić dylematy bohatera Segela, wzbudzić w widzu zaciekawienie bardzo oryginalnym przecież konceptem: Redford udowadnia, że istnieje wędrówka świadomości po śmierci, więc ludzie zamiast zmieniać swoje życie i walczyć z problemami, milionami popełniają samobójstwa. Jego syn grany przez Segela, również naukowiec, nie wierzy w wyniki badań. Ale tak naprawdę nie ma tutaj żadnego konfliktu, wszyscy snują się aż do ostatniej, całkiem niezłej sceny.
5/10 bez większego przekonania.
01-04-2017, 20:31





