Zabawne jak komiksowi nerdzi-fanboje dziwią się, że ktoś może nie znać postaci, o których nikt poza nimi nie słyszał :D
To, że rozpoznawalność postaci przynosi korzyści to mit? what?
Nie czytam komiksów od lat 90-tych, nie oglądam seriali, nie znam Killer Frost i mam ją w dupie. Nie pójdę na film o postaci, której nie znam, o ile zwiastuny mnie nie przekonają, że jest to coś wartego uwagi (jak w przypadku Strażników Galaktyki, których wcześniej też nie znałem) - jeśli po nich film mi wisi, to już nic, łącznie z dobrymi recenzjami mu nie pomoże. Jeśli znam i lubię postać, pójdę do kina bez względu na recenzje, a zwiastuny wcale nie muszą mnie jakoś specjalnie przekonywać, wystarczy, że nie zniechęcają. Suicide Squad obejrzałem bo HQ/Joker/Batman - ale ich rola jest na tyle nieciekawa, że nie widzę powodu by do filmu wracać.
Na chwilę obecną superbohaterów w kinie jest już i tak za dużo.
Cytat:Ubolewam natomiast w to, iż niektórzy nadal wierzą w mit, że rozpoznawalność (tudzież jej brak) postaci w jednym medium, przynosi korzyści (tudzież straty) w innym.
To, że rozpoznawalność postaci przynosi korzyści to mit? what?
Nie czytam komiksów od lat 90-tych, nie oglądam seriali, nie znam Killer Frost i mam ją w dupie. Nie pójdę na film o postaci, której nie znam, o ile zwiastuny mnie nie przekonają, że jest to coś wartego uwagi (jak w przypadku Strażników Galaktyki, których wcześniej też nie znałem) - jeśli po nich film mi wisi, to już nic, łącznie z dobrymi recenzjami mu nie pomoże. Jeśli znam i lubię postać, pójdę do kina bez względu na recenzje, a zwiastuny wcale nie muszą mnie jakoś specjalnie przekonywać, wystarczy, że nie zniechęcają. Suicide Squad obejrzałem bo HQ/Joker/Batman - ale ich rola jest na tyle nieciekawa, że nie widzę powodu by do filmu wracać.
Na chwilę obecną superbohaterów w kinie jest już i tak za dużo.
09-04-2017, 07:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-04-2017, 07:17 przez Gieferg.)





