Prityazhenie/Attraction (2017)
Statek kosmiczny zostaje zestrzelony przez nadgorliwe rosyjskie wojsko i ląduje w Moskwie, równając z ziemią całą dzielnicę. Wyjątkowo sympatyczna bajka sf od młodszego Bondarczuka. I podkreślam słowo "bajka", bo pomimo towarzyszących trailerom porównań do Arrival (chybionych) i District 9 (z tym akurat dzieli pewne elementy fabularne) nie jest to nijak dorosła sf, tylko nastoletni romans z elementami akcji i odrobiną komedii. Jeśli już miałbym porównywać, to nazwałbym Attraction ruskim The Day the Earth Stood Still z domieszką Avatara. A jeden z głównych bohaterów podejrzanie kojarzy się z Maksymem z Przenicowanego Świata. Ale działa to, główna para jest wyjątkowo sympatyczna (szczególnie dziewczyna), dowcipy są autentycznie zabawne a sekwencja przymusowego lądowania i finałowa konfrontacja pomiędzy młodymi kochankami i odzianym w egzoszkielet psycholem (mówiłem, Avatar) robią wrażenie, zwłaszcza przy 6-milionowym budżecie. I najwyraźniej za część efektów odpowiadało Platige Image. To w ogóle wyjątkowo miły dla oka film.
Pewnie, Attraction można z łatwością wytknąć sporo uproszczeń i głupot, ale całość jest tak lekka i najzwyczajniej w świecie fajna, że wcale mi się nie chce. Pośmiałem się, rozerwałem, na koniec prawie uroniłem łezkę, 9/10.
Statek kosmiczny zostaje zestrzelony przez nadgorliwe rosyjskie wojsko i ląduje w Moskwie, równając z ziemią całą dzielnicę. Wyjątkowo sympatyczna bajka sf od młodszego Bondarczuka. I podkreślam słowo "bajka", bo pomimo towarzyszących trailerom porównań do Arrival (chybionych) i District 9 (z tym akurat dzieli pewne elementy fabularne) nie jest to nijak dorosła sf, tylko nastoletni romans z elementami akcji i odrobiną komedii. Jeśli już miałbym porównywać, to nazwałbym Attraction ruskim The Day the Earth Stood Still z domieszką Avatara. A jeden z głównych bohaterów podejrzanie kojarzy się z Maksymem z Przenicowanego Świata. Ale działa to, główna para jest wyjątkowo sympatyczna (szczególnie dziewczyna), dowcipy są autentycznie zabawne a sekwencja przymusowego lądowania i finałowa konfrontacja pomiędzy młodymi kochankami i odzianym w egzoszkielet psycholem (mówiłem, Avatar) robią wrażenie, zwłaszcza przy 6-milionowym budżecie. I najwyraźniej za część efektów odpowiadało Platige Image. To w ogóle wyjątkowo miły dla oka film.
Pewnie, Attraction można z łatwością wytknąć sporo uproszczeń i głupot, ale całość jest tak lekka i najzwyczajniej w świecie fajna, że wcale mi się nie chce. Pośmiałem się, rozerwałem, na koniec prawie uroniłem łezkę, 9/10.
22-04-2017, 02:09





