Ryczę z wściekłości!
![[Obrazek: latest?cb=20160414040513]](https://vignette1.wikia.nocookie.net/godzilla/images/f/fd/Godzilla_Resurgence_Trailer_01_-_Godzilla_Roars.gif/revision/latest?cb=20160414040513)
Wczoraj obejrzałem Shin Godzillę i jestem wściekły jak to spierdolili. Ten film to od początku Godzilla na jaką czekałem i - niestety - wciąż czekam, bo Japońcy wpadli na super pomysł, którego realizację zapowiadały już zwiastuny filmu Garetha Edwardsa, ale totalnie skopali jego wykonanie. Mowa o realistycznym pokazaniu reakcji świata (w głównej mierze Japonii) na pojawienie się wielkiego, ewoluującego(!) potwora na naszej planecie. Po blisko 30 filmach z udziałem Godzilli na przestrzeni 63 lat ciężko wymyślić coś świeżego, a jednak tym razem się udało. Origin Króla potworów, to czym on jest, z czego czerpie energię, jaką pełni funkcję, jak do jego pokonania podchodzą ludzie, wszystko pokazano na nowo, lub z trochę innej perspektywy. Mamy ewoluującego radioaktywnego stwora,, który niczym rekin ludojad bezmyślnie przemierza ląd taranując wszystko na swojej drodze. Mało tego, nawet realizacyjnie to daje radę. Dobra muzyka, montaż rodem z Wilka z Wall Street, czy innego Big shorta, nie najgorsze efekty specjalne - choć nierówne, bo czasami zaskakująco dobre, a czasami rażące komputerowatością. Trochę to zalatuje Lotem 93 (kamera z ręki, pokazywanie ujęć z perspektywy zwykłych ludzi, wiadomości telewizyjnych), taka Godzilla według Japońskiego Paula Greengrassa.
Co się nie udało? Ano to co zwykle - brak wyrazistych bohaterów. Postacie są nieciekawe, słabo rozwinięte, ciężko w sumie powiedzieć kto kim jest, poza tym jakie obejmuje stanowisko, no i przez 2 godziny pierdolą w salach obrad i na korytarzach przed nimi. Politycy, naukowcy i inne japońce gadają, planują, debatują i jeszcze raz gadają. Przez to, gdy nie ma Godzilli - a ta pojawia się na trzy sceny akcji - oglądanie tego pitolenia robi się strasznie męczące. Z mniejszych zgrzytów - idiotyczne nadużywanie wyskakujących napisów, tłumaczących kto kim jest i gdzie się obecnie znajduje, a także zdecydowanie za dużo scen w świetle dnia, bo najlepiej (czyt. najbardziej klimatycznie), wypada scena nocna z Godzillą walącą pierwszy raz swoim radioaktywnym promieniem - btw. bardzo fajnie pokazanym (choć jego pozostałe "moce" już zbyt efekciarskie).
Mogła być najlepsza Godzilla, która w przeciwieństwie do amerykańskiej wersji z 2014 roku jest w 100% filmem o Godzilli, a jest stracona szansa. Wielka szkoda. :(
![[Obrazek: latest?cb=20160414040513]](https://vignette1.wikia.nocookie.net/godzilla/images/f/fd/Godzilla_Resurgence_Trailer_01_-_Godzilla_Roars.gif/revision/latest?cb=20160414040513)
Wczoraj obejrzałem Shin Godzillę i jestem wściekły jak to spierdolili. Ten film to od początku Godzilla na jaką czekałem i - niestety - wciąż czekam, bo Japońcy wpadli na super pomysł, którego realizację zapowiadały już zwiastuny filmu Garetha Edwardsa, ale totalnie skopali jego wykonanie. Mowa o realistycznym pokazaniu reakcji świata (w głównej mierze Japonii) na pojawienie się wielkiego, ewoluującego(!) potwora na naszej planecie. Po blisko 30 filmach z udziałem Godzilli na przestrzeni 63 lat ciężko wymyślić coś świeżego, a jednak tym razem się udało. Origin Króla potworów, to czym on jest, z czego czerpie energię, jaką pełni funkcję, jak do jego pokonania podchodzą ludzie, wszystko pokazano na nowo, lub z trochę innej perspektywy. Mamy ewoluującego radioaktywnego stwora,, który niczym rekin ludojad bezmyślnie przemierza ląd taranując wszystko na swojej drodze. Mało tego, nawet realizacyjnie to daje radę. Dobra muzyka, montaż rodem z Wilka z Wall Street, czy innego Big shorta, nie najgorsze efekty specjalne - choć nierówne, bo czasami zaskakująco dobre, a czasami rażące komputerowatością. Trochę to zalatuje Lotem 93 (kamera z ręki, pokazywanie ujęć z perspektywy zwykłych ludzi, wiadomości telewizyjnych), taka Godzilla według Japońskiego Paula Greengrassa.
Co się nie udało? Ano to co zwykle - brak wyrazistych bohaterów. Postacie są nieciekawe, słabo rozwinięte, ciężko w sumie powiedzieć kto kim jest, poza tym jakie obejmuje stanowisko, no i przez 2 godziny pierdolą w salach obrad i na korytarzach przed nimi. Politycy, naukowcy i inne japońce gadają, planują, debatują i jeszcze raz gadają. Przez to, gdy nie ma Godzilli - a ta pojawia się na trzy sceny akcji - oglądanie tego pitolenia robi się strasznie męczące. Z mniejszych zgrzytów - idiotyczne nadużywanie wyskakujących napisów, tłumaczących kto kim jest i gdzie się obecnie znajduje, a także zdecydowanie za dużo scen w świetle dnia, bo najlepiej (czyt. najbardziej klimatycznie), wypada scena nocna z Godzillą walącą pierwszy raz swoim radioaktywnym promieniem - btw. bardzo fajnie pokazanym (choć jego pozostałe "moce" już zbyt efekciarskie).
Mogła być najlepsza Godzilla, która w przeciwieństwie do amerykańskiej wersji z 2014 roku jest w 100% filmem o Godzilli, a jest stracona szansa. Wielka szkoda. :(
29-04-2017, 12:21





