Trzy godziny to chyba jednak za dużo, albo to przez oglądanie filmu na dwa razy nie do końca się wczułem. Aktorsko perełka. Clint, wiadomo, Anielskie Oczko bardzo dobry, ale w poprzedniej odsłonie ten sam aktor miał większe pole do popisu, a Tuco to chyba moja ulubiona postać. Nawet czułem tę chemię pomiędzy nim, a Bezimiennym. Morricone swoją muzyką przebił sam siebie. W ogóle widać, że Sergio osiągnął ogromny progres od czasu pierwszej części. Zdjęcia są po prostu świetne, a finał i to jak jest zmontowany jest istną perełką. Przez długi czas trwania filmu trochę mi się już dłużyło. Seria trzyma równy poziom, ale gdybym miał wybrać najlepszy epizod, wybrałbym "Za kilka dolarów więcej". Jedno jest pewne, za kilka lat wrócę do tych historii. 8.5/10. Czuję ogromną satysfakcję i dumę, że w końcu nadrobiłem Trylogię Dolara :)
01-05-2017, 01:41





