Titan A.E.
Słusznie zapomniana animacja okraszona tandetnymi, pseudorockowymi kawałkami, dokładnie takimi jakie straszyły w okolicach 2000 roku. Przewidywalne twisty, nieciekawi bohaterowie i wymuszony wątek miłosny, a szkoda, bo punkt wyjścia jest świetny - już w pierwszych minutach filmu Ziemia zostaje zniszczona!
Całość jest też... niesamowicie brzydka. O ile do animacji postaci trudno mi mieć jakieś zarzuty, tak tła są paskudne, kolorystyka odpychająca. Nadużywanie połączenia grafiki 2D z miernymi modelami 3D (statków, scenografii czy postaci obcych) tylko pogarsza sprawę.
Jedyną dobrą, kreatywną i ładną wizualnie sceną jest sekwencja z dwoma statkami wśród ogromnych, lodowych kryształów. Tak bardzo odstaje od reszty że miałem wrażenie jakbym inny film oglądał.
4/10
PS. W scenariuszu palce maczali John August i Joss Whedon. Nie widać :)
Słusznie zapomniana animacja okraszona tandetnymi, pseudorockowymi kawałkami, dokładnie takimi jakie straszyły w okolicach 2000 roku. Przewidywalne twisty, nieciekawi bohaterowie i wymuszony wątek miłosny, a szkoda, bo punkt wyjścia jest świetny - już w pierwszych minutach filmu Ziemia zostaje zniszczona!
Całość jest też... niesamowicie brzydka. O ile do animacji postaci trudno mi mieć jakieś zarzuty, tak tła są paskudne, kolorystyka odpychająca. Nadużywanie połączenia grafiki 2D z miernymi modelami 3D (statków, scenografii czy postaci obcych) tylko pogarsza sprawę.
Jedyną dobrą, kreatywną i ładną wizualnie sceną jest sekwencja z dwoma statkami wśród ogromnych, lodowych kryształów. Tak bardzo odstaje od reszty że miałem wrażenie jakbym inny film oglądał.
4/10
PS. W scenariuszu palce maczali John August i Joss Whedon. Nie widać :)
09-05-2017, 13:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-05-2017, 13:42 przez Mierzwiak.)





