Piękna końcówka, rzecz którą lubię najbardziej z tych dwóch obejrzanych odcinków. No bo właśnie, nie potrafię przekonać się do Lyncha, nie polubię się z nim. Wczorajszy Twin Peaks pokazuje, że uchodzą mu płazem rzeczy za które każdy reżyser zostałby wyśmiany (efekty specjalne np. wokół komory jak z Asylum, gadający ziemniak, koszmarna scena z latającą Laurą Palmer), ma fajne, psychodeliczne pomysły (kupuje taką wizję świata demonów i zaświatów), ale wszystko zamordowane jest reżyserią która ma też słabość do umyślnie drewnianego, przesadzonego aktorstwa. Nie łapię nawet jego humoru, zapominalska sąsiadka czy przygłupia sekretarka bardziej mnie irytują niż śmieszą.
Naprawdę, przez wiele lat próbowałem, ale podobała mi się jedynie "Dzikość Serca" i ją obejrzałem w całości. Odpadałem w trakcie na Ogniu krocz za mną, Diunie, Zagubionej autostradzie, dawnym i dzisiejszym Twin Peaks. Próbowałem ugryźć Lyncha z wielu stron, ale naprawdę go nie kupuje.
Naprawdę, przez wiele lat próbowałem, ale podobała mi się jedynie "Dzikość Serca" i ją obejrzałem w całości. Odpadałem w trakcie na Ogniu krocz za mną, Diunie, Zagubionej autostradzie, dawnym i dzisiejszym Twin Peaks. Próbowałem ugryźć Lyncha z wielu stron, ale naprawdę go nie kupuje.
23-05-2017, 17:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-05-2017, 17:17 przez Szaman.)





