Bez wątpienia czołówka najlepiej zapowiadających się reżyserów młodego pokolenia. On już sam, w tym roku przeszedł do historii jako najmłodszy zdobywca Oscara za reżyserię, a ponadto zdołał już zdobyć Globa, BAFTĘ i wiele innych prestiżowych nagród, co jak na jego wiek jest nie lada osiągnięciem. Świetlaną karierę ma już pewną, a sam William Friedkin nawet go pochwalił i przyznał, że "widzi przyszłość amerykańskiego kina i nazywa się ona Damien Chazelle".
Ja go niezwykle cenię za to, że ma talent do przekazywania pozornie banalnych i oklepanych historii w świeżej formie. Historyjkę o marzycielach potrafi pokazać, to w formie emocjonalnego thrillera czy tworząc hołd dla złotych lat Hollywoodu. Widać w nim pełno pasji i zaangażowania w tym co robi. Do tego przy opowiadaniu historii raz może być mocny i brutalny, by w następnym dziele cechować się wrażliwością. Zarówno "Whiplash", jak i "La La Land" uwielbiam i obydwa filmy zajmują miejsca w czołówce moich ulubionych dekady.
W najbliższym czasie planuje zerwać chwilowo ze swoim dotychczasowym stylem i zamierza nakręcić biografię Neila Armstronga (tak Neila, a nie Louisa Armstronga xD). Główną rolę zagra u niego ponownie Ryan Gosling, z którym Chazelle zdołał się już zakumplować na planie LLL, scenariusz pisze inny laureat Oscara, bo Josh Singer (Spotlight), udział swój potwierdził w jednym z ostatnich wywiadów obecny nadworny kompozytor Justin Hurwitz, a zdjęcia maja ponoć ruszyć jesienią. Ponadto jeszcze zamierza nakręcić jakiś serial muzyczny, dziejący się w paryskim klubie, ale na razie szukają stacji, która będzie chciała to emitować, ale raczej problemu nie będzie.
Jeśli nie zamierza ograniczać się jedynie do musicali, to chciałbym żeby Chazelle nakręcił w przyszłości jakiś dobry sci-fi, horror lub kryminał - pochopnie myślę, że mógłby sprawdzić się w elastyczności gatunków. Tak, czy owak pilnie śledzę jego karierę i czuję, że wielki reżyser z niego będzie.
05-06-2017, 08:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-06-2019, 10:16 przez Kryst_007.)





