Ja jestem jednak prosty facet. Lynch dla mnie zawsze był zbyt trudny i choć pierwsze "Twin Peaks" bardzo polubiłem, to jednak im serial bardziej uciekał w oniryzm tym trudniej mi się go trawiło. Dlatego też dla mnie, chyba w przeciwieństwie do Was, zejście Davida na ziemię mniej więcej od połowy 3 odcinka, to najlepsze co mogło się przytrafić. :)
Strasznie to dobre i pasujące do klimatu sceny:
Strasznie to dobre i pasujące do klimatu sceny:
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
05-06-2017, 22:54






