UWAGA SPOJLERY!!!!
Zemsta Salazara to crap! Tutaj właściwie mógłbym skończyć pisać opinię o filmie, bo od wczoraj nie przeszło mi zdenerwowanie po zmarnowanych 2h życia. Wątki od czapy, wyskakują jak z rękawa, infantylna fabuła, beznadziejni bohaterowie ze ślicznym Henrykiem na czele i astronomką, której twarzy nawet już nie pamiętam. Do tego Anglik powtarzający w kółko, że musi zdobyć trójząb, żeby Imperium Brytyjskie rządziło na morzach i oceanach. Do tego nieśmieszny Depp. Dżizas.
Ktoś ostatnio prosił o tytuły filmów z dużą dawką cringe'u i awkwardness'u. Proszę bardzo. Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara. Cringe i awkwardness od pierwszej do ostatniej minuty. Na sceny z kradzieżą sejfu i ratunkiem przed egzekucją, spuśćmy zasłonę milczenia.
Film ma plusy. Kilka dość zabawnych tekstów i postać samego Salazara, która była fajna, głównie za sprawą zajebistego Bardema. Swoją drogą musieli nieźle mu zapłacić, żeby zagrał w tej szmirze. Zmęczenie postaciami widać było nie tylko na twarzy Deppa ale całej załogi.
I dlaczego w niektórych scenach było tak ciemno? Wiem, że niby walka w nocy, ale nieraz nie było kompletnie nic widać. Połowy sceny walki Sparrowa z Salazarem i tą rzeźbą (płaskorzeźbą?), zniknęła mi gdzieś w mroku.
Walka o największy gniot ostatnich miesięcy trwa. Jak na razie Piraci remisowo z Alienem. Wszystko w rękach Mumii.
Zemsta Salazara to crap! Tutaj właściwie mógłbym skończyć pisać opinię o filmie, bo od wczoraj nie przeszło mi zdenerwowanie po zmarnowanych 2h życia. Wątki od czapy, wyskakują jak z rękawa, infantylna fabuła, beznadziejni bohaterowie ze ślicznym Henrykiem na czele i astronomką, której twarzy nawet już nie pamiętam. Do tego Anglik powtarzający w kółko, że musi zdobyć trójząb, żeby Imperium Brytyjskie rządziło na morzach i oceanach. Do tego nieśmieszny Depp. Dżizas.
Ktoś ostatnio prosił o tytuły filmów z dużą dawką cringe'u i awkwardness'u. Proszę bardzo. Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara. Cringe i awkwardness od pierwszej do ostatniej minuty. Na sceny z kradzieżą sejfu i ratunkiem przed egzekucją, spuśćmy zasłonę milczenia.
Film ma plusy. Kilka dość zabawnych tekstów i postać samego Salazara, która była fajna, głównie za sprawą zajebistego Bardema. Swoją drogą musieli nieźle mu zapłacić, żeby zagrał w tej szmirze. Zmęczenie postaciami widać było nie tylko na twarzy Deppa ale całej załogi.
I dlaczego w niektórych scenach było tak ciemno? Wiem, że niby walka w nocy, ale nieraz nie było kompletnie nic widać. Połowy sceny walki Sparrowa z Salazarem i tą rzeźbą (płaskorzeźbą?), zniknęła mi gdzieś w mroku.
Walka o największy gniot ostatnich miesięcy trwa. Jak na razie Piraci remisowo z Alienem. Wszystko w rękach Mumii.
Captain Obvious
12-06-2017, 10:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2017, 09:38 przez Reno.)





