Królestwo Zielonej Polany - poza fajną piosenką i dubbingiem film jest niestety słaby na każdej płaszczyźnie. Lepiej by się sprawdził jako serial telewizyjny, bo jak ogląda się poszczególne epizody, to nawet działa. Przesłanie ekologiczne jest dosyć nachalne i głupie (jak będziesz niszczyć ściółkę, to owad-mag zmieni cię w liliputa :P) i jeszcze w końcówce powiedziane przez najbardziej stereotypową szkolną nauczycielkę, która ciągle poucza, to wątpię, by dzieci chciały lepiej chronić środowisko.
Królestwo Zielonej Polany. Powrót - pamiętam reklamy w TV i chciałem na to pójść, ale coś nie wyszło. I wreszcie po prawie 20 latach udało mi się to zobaczyć. I proszę państwo, idealny przykład jak sequel może być lepszy od jedynki. Poprawia wszystko co było słabe w poprzedniku. Może najlepszy film animowany to nie jest, ale jest w generalnym rozrachunku całkiem spox.
Przesłanie ekologiczne jest lepiej opowiedziane i idzie na przekór kliszom w podobnych filmidłach. Otóż jest postać dyrektora jakiejś smrodliwej fabryki niszczącej środowisko. Jednak nie jest to jakiś chciwy kutasiarz marzący o wszechobecnym betonie, gdyż w pierwszej scenie zachwyca się pięknem lasu i kiedy dociera do niego, że swoją działalnością szkodzi przyrody, to zamierza wszystko zrobić, by fabryka jak najmniej szkodziła środowisku, a w końcówce deklaruje utworzenie rezerwatu z lasu. Tak samo jego wnuk, główny bohater - zamiast jak poprzednik być niszczycielem przyrody, który musi nauczyć bla bla bla, to typowy mieszczuch chowany na deskorolkach i grach komputerowych, który nie wie, co ludzie widza w jakichś tam lasach. Bardziej to realistyczne.
I fajna była kwestia jednej z postaci, że nie wszyscy ludzie bezmyślnie niszczą środowisko.
Jedynie gorszy od jedynki jest nowy głos Pasikonika, który nie zgadza się z poprzednim ogromnie i średnio pasuje do postaci. Przynajmniej ten głos koresponduje nieźle do całkiem chwytliwej piosenki reggae.
W sumie jedynkę można spokojnie olać i od razu zabrać się za dwójkę.
Królestwo Zielonej Polany. Powrót - pamiętam reklamy w TV i chciałem na to pójść, ale coś nie wyszło. I wreszcie po prawie 20 latach udało mi się to zobaczyć. I proszę państwo, idealny przykład jak sequel może być lepszy od jedynki. Poprawia wszystko co było słabe w poprzedniku. Może najlepszy film animowany to nie jest, ale jest w generalnym rozrachunku całkiem spox.
Przesłanie ekologiczne jest lepiej opowiedziane i idzie na przekór kliszom w podobnych filmidłach. Otóż jest postać dyrektora jakiejś smrodliwej fabryki niszczącej środowisko. Jednak nie jest to jakiś chciwy kutasiarz marzący o wszechobecnym betonie, gdyż w pierwszej scenie zachwyca się pięknem lasu i kiedy dociera do niego, że swoją działalnością szkodzi przyrody, to zamierza wszystko zrobić, by fabryka jak najmniej szkodziła środowisku, a w końcówce deklaruje utworzenie rezerwatu z lasu. Tak samo jego wnuk, główny bohater - zamiast jak poprzednik być niszczycielem przyrody, który musi nauczyć bla bla bla, to typowy mieszczuch chowany na deskorolkach i grach komputerowych, który nie wie, co ludzie widza w jakichś tam lasach. Bardziej to realistyczne.
I fajna była kwestia jednej z postaci, że nie wszyscy ludzie bezmyślnie niszczą środowisko.
Jedynie gorszy od jedynki jest nowy głos Pasikonika, który nie zgadza się z poprzednim ogromnie i średnio pasuje do postaci. Przynajmniej ten głos koresponduje nieźle do całkiem chwytliwej piosenki reggae.
W sumie jedynkę można spokojnie olać i od razu zabrać się za dwójkę.
13-06-2017, 14:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2017, 19:57 przez OGPUEE.)





