Wątpię, by ósmy odcinek był w stanie nakręcić oglądalność, bo był skierowany tylko do najwierniejszych fanów Lyncha.
W ubiegłym roku zrobiłem sobie powtórkę serialu i do połowy drugiego sezonu była to świetna rzecz. Potem jednak wkroczyło Looney Tunes, czyli Widnom Earle, Nadine i reszta wesołej ferajny. Wraz z "Twin Peaks: fire walk with me" znowu nastąpiła zwyżka formy. No, ale przyszedł sezon trzeci...
Z początku nawet podobały mi się te wszystkie surrealistyczne wstawki z pierwszych odcinków, ale teraz Lynch już przedobrzył. Nie zgadzam się, że jego spryt polega na tym, że przeciwstawił się fanserwisowi, że trolluje fanom. Dla mnie gra po prostu niezbyt fair. Jak na razie nie ma pomysłu na akcję w miasteczku -- sceny z komisariatu z wiadomym małżeństwem są miałkie i bez polotu, tak jak i te z baru czy jadłodajni. Wszystko to wydaje się być wciśnietę niejako na siłę do projektu, który tylko dla żerowania na sentymencie zwie się "Twin Peaks".
Trudno winić ludzi, że oczekiwali że dostaną kontynuację serialu detektywistycznego, ocierającego się o pastisz; ze scenami i humorystycznymi, i groteskowymi, i zahaczającymi o szeroko rozumianą fantastykę. A dostali surrealistyczny odlot tożsamy dla najbardziej odjechanych dzieł Lyncha. To może i jest spójne z twórczością Lyncha, ale chyba niezbyt spójne z duchem samego serialu. Zapewne poszerza wiedzę widzów, nieco wyjaśnia mitologię świata, ale odnoszę wrażenie, że jest to zwyczajnie pretensjonalne, udaje mądrzejsze niż jest i gmatwa proste rzeczy tylko i wyłącznie dla uciechy starszego pana. I dla garstki jego najwierniejszych pretorian, by mieli o czym rozmyślać podczas długich wieczorów. Przy tak mętnej, pogmatwanej i abstrakcynej fabule nietrudno doszukiwać się drugiego, a nawet trzeciego czy czwartego dna.
W ubiegłym roku zrobiłem sobie powtórkę serialu i do połowy drugiego sezonu była to świetna rzecz. Potem jednak wkroczyło Looney Tunes, czyli Widnom Earle, Nadine i reszta wesołej ferajny. Wraz z "Twin Peaks: fire walk with me" znowu nastąpiła zwyżka formy. No, ale przyszedł sezon trzeci...
Z początku nawet podobały mi się te wszystkie surrealistyczne wstawki z pierwszych odcinków, ale teraz Lynch już przedobrzył. Nie zgadzam się, że jego spryt polega na tym, że przeciwstawił się fanserwisowi, że trolluje fanom. Dla mnie gra po prostu niezbyt fair. Jak na razie nie ma pomysłu na akcję w miasteczku -- sceny z komisariatu z wiadomym małżeństwem są miałkie i bez polotu, tak jak i te z baru czy jadłodajni. Wszystko to wydaje się być wciśnietę niejako na siłę do projektu, który tylko dla żerowania na sentymencie zwie się "Twin Peaks".
Trudno winić ludzi, że oczekiwali że dostaną kontynuację serialu detektywistycznego, ocierającego się o pastisz; ze scenami i humorystycznymi, i groteskowymi, i zahaczającymi o szeroko rozumianą fantastykę. A dostali surrealistyczny odlot tożsamy dla najbardziej odjechanych dzieł Lyncha. To może i jest spójne z twórczością Lyncha, ale chyba niezbyt spójne z duchem samego serialu. Zapewne poszerza wiedzę widzów, nieco wyjaśnia mitologię świata, ale odnoszę wrażenie, że jest to zwyczajnie pretensjonalne, udaje mądrzejsze niż jest i gmatwa proste rzeczy tylko i wyłącznie dla uciechy starszego pana. I dla garstki jego najwierniejszych pretorian, by mieli o czym rozmyślać podczas długich wieczorów. Przy tak mętnej, pogmatwanej i abstrakcynej fabule nietrudno doszukiwać się drugiego, a nawet trzeciego czy czwartego dna.
27-06-2017, 18:47





