Superman tak jak DCEU, dopiero rozpoczynał swoją przygodę, działał, popełniał błędy, chciał coś zrobić, a i tak spotykał się krytyką, a gdy tracił przekonanie i wycofywał się, to ludzie narzekali "nat mah superman" i ta sytuacja była synonimem dzisiejszej społeczności której sympatia do kogoś jest równie stabilna jak wahadełko.
Problem ludzi z tym Supermanem jest taki, że Snyder go zdekontruował i zadał pytanie kim jest Superman?
Bo wystarczy popatrzeć na hejterów tych filmów którzy na to pytanie wklejają jeden i ten sam obrazek z Supermanem który ratuje dziewczynę przed samobójstwem i oczywiście jednym z elementów charakteru Supermana jest współczucie i życzliwość, ale czy tylko? czy on nie ma swoich demonów? swoich obaw?
Wbrew "pozorom", filmy Snydera mają o wiele więcej do zaoferowania niż całe "MCU", ale niestety obrywa się tym filmom za wszystko, jakaś teatralna i przerysowana scena rodem z komiksu to już jest wielki "błąd", albo sam fakt, że ktoś stawia Supermana w sytuacji pod ścianą, a ten nie stoi i nie śmieje się przed kamerą jak Affleck w Hollywoodland.
Dlaczego więc MCU odnosi taki sukces?
Przez pozory.
Jeśli postać pozornie wygląda i zachowuje się jak w komiksie, to jest ok, a to czy stoi za tym jakaś motywacja czy głębia z komiksu, nie jest istotne, o czym świadczy nowy Spider-Man zupełnie oderwany od tak istotnej motywacji jaką był wujek Ben.
Problem ludzi z tym Supermanem jest taki, że Snyder go zdekontruował i zadał pytanie kim jest Superman?
Bo wystarczy popatrzeć na hejterów tych filmów którzy na to pytanie wklejają jeden i ten sam obrazek z Supermanem który ratuje dziewczynę przed samobójstwem i oczywiście jednym z elementów charakteru Supermana jest współczucie i życzliwość, ale czy tylko? czy on nie ma swoich demonów? swoich obaw?
Wbrew "pozorom", filmy Snydera mają o wiele więcej do zaoferowania niż całe "MCU", ale niestety obrywa się tym filmom za wszystko, jakaś teatralna i przerysowana scena rodem z komiksu to już jest wielki "błąd", albo sam fakt, że ktoś stawia Supermana w sytuacji pod ścianą, a ten nie stoi i nie śmieje się przed kamerą jak Affleck w Hollywoodland.
Dlaczego więc MCU odnosi taki sukces?
Przez pozory.
Jeśli postać pozornie wygląda i zachowuje się jak w komiksie, to jest ok, a to czy stoi za tym jakaś motywacja czy głębia z komiksu, nie jest istotne, o czym świadczy nowy Spider-Man zupełnie oderwany od tak istotnej motywacji jaką był wujek Ben.
22-07-2017, 16:16






