No, no, tematu nie czytałem, ale znając to forum, to pewnie większość uważa LotR za film dla prawiczków, a dla mnie to jeden z ostatnich filmów, którymi się naprawdę jarałem. Również jeden z ostatnich, w których widać prawdziwą magię kinę, a zarazem lekką partyzantkę produkcyjną i improwizację. Na pewno wiele dało, że to nie Holly, tylko Nowa Zelandia, ale z drugiej strony wszystkie kolejne film PJ były już dla mnie mocno wykalkulowane i pozbawione ducha. O Hobbicie nawet nie ma co gadać, bo jedna scena z Władcy ma więcej klimatu i emocji niż cała "trylogia" Hobbita razem wzięta. Ogólnie przykro patrzeć na ten plastikowy, generyczny koszmarek, zwłaszcza w kontekście epickiej przygody jaką była starsza trylogia.
Polski już nie ma.
24-07-2017, 21:16





