"Rising Sun" ( Philip Kaufman ,1993)
Jak na prozę Crichtona temat dość przeciętny, chociaż jest wątek super-techu w postaci modyfikacji obrazu video. I obsada mocarna. Ale mimo ciekawego motywu bazującego na zwodzeniu widza przez podawanie fałszywych rozwiązań i dobrze dopiętej końcówki mam wrażenie, iż w jakiś sposób producenci i reżyser chcieli skopiować styl Black Rain. I to nie wyszło. Jest miks akcji kopanej i strzelanina, są cycki i klimat "90'ties", ale to wszystko jest zamoczone w lekkim sosie. W czasie premiery śmiałem się z obrabiania obrazu, bo to "niemożliwe", dzisiaj - gdy wiadomo, co można zrobić z obrazem - uznałem, że profesjonalna ekipa, która zostawiła nieruszony zegar to pomocna dłoń od pisarza dla bohaterów. I też z tego się śmiałem.
6/10 - sentyment dodaje co najmniej jedno oczko.
Jak na prozę Crichtona temat dość przeciętny, chociaż jest wątek super-techu w postaci modyfikacji obrazu video. I obsada mocarna. Ale mimo ciekawego motywu bazującego na zwodzeniu widza przez podawanie fałszywych rozwiązań i dobrze dopiętej końcówki mam wrażenie, iż w jakiś sposób producenci i reżyser chcieli skopiować styl Black Rain. I to nie wyszło. Jest miks akcji kopanej i strzelanina, są cycki i klimat "90'ties", ale to wszystko jest zamoczone w lekkim sosie. W czasie premiery śmiałem się z obrabiania obrazu, bo to "niemożliwe", dzisiaj - gdy wiadomo, co można zrobić z obrazem - uznałem, że profesjonalna ekipa, która zostawiła nieruszony zegar to pomocna dłoń od pisarza dla bohaterów. I też z tego się śmiałem.
6/10 - sentyment dodaje co najmniej jedno oczko.
loading podpis...
14-08-2017, 08:55





