(22-08-2017, 12:42)shamar napisał(a): Chyba tylko ja nie czuję ekscytacji jak pozostali.
No cóż, ja również "ekscytacji" nie czuję, ale serial dobrze mi się ogląda, zwłaszcza teraz, kiedy jest już coraz mniej pitolenia kotka za pomocą młotka, a coraz więcej konkretów. W ostatnim odcinku było dużo naprawdę dobrych scen, jak pożegnanie Margaret, Dougie przy gniazdku (czyżby wreszcie? już dawno przestałam czekać), dwie dobre sceny oklepu na dwóch dupkach i jednym skurwysynku, Dziad Borowy mignął, tak że było OK. Na minus tylko podrabiany głos Bowiego i scena z tą parką w lesie. Po raz pierwszy też zainteresowała mnie końcowa scena śpiewana z tym biednym stworzeniem - Betty Brzydulą :) Zaczynam też lubić męża Audrey - święty człowiek to jest :)
22-08-2017, 21:09





