Co tam się odyebało to ja nawet nie wiem. Podczas oglądania ep17 kilka razy sprawdzałem czy czasem przypadkiem nie włączyłem ostatniego epka. Tyle tam się działo i tak szybko. Fakt, walka z BOB'em trochę miejscami kiczowata, ale wszystko poza tym to już arcydzieło. Finał z odmienieniem losu śmieci Laury to coś pięknego. To odtworzenie pierwszych scen serialu - miazga. Nie wiem, ciężko mi coś sensownego napisać, to było jedno z najpiękniejszych doświadczeń filmowo-serialowych w moim życiu.
Potem mamy ep18 , zupełnie inny. To już typowy Lynch z zaginionej autostrady czy mulholland drive. Cały odcinek utrzymany w poetyce snu. Mega niepojący - ta jazda nocą. Myślałem, że zejdę na zawał, mimo że nic tam się nie działo. Ostatnia scena to jak przebudzenie z koszmaru.
Tak na gorąco nie mam jeszcze swojej interpretacji i chyba nawet nie chcę mieć, bo teraz to już chyba wszystko jest możliwe. Chyba, że będzie kontynuacja. W tej chwili mam taką miazgę zrobioną z mózgu, że nie wiem czy chcę aby to był już koniec czy jednak dalsze dopowiedzenie.
Dla mnie oba ostatnie epki to dwa różne finały, tak to emocjonalnie odebrałem, logicznej analizy jeszcze nie uruchomiłem, bo nie jestem w stanie.
Cały sezon ma u mnie 10/10.
Potem mamy ep18 , zupełnie inny. To już typowy Lynch z zaginionej autostrady czy mulholland drive. Cały odcinek utrzymany w poetyce snu. Mega niepojący - ta jazda nocą. Myślałem, że zejdę na zawał, mimo że nic tam się nie działo. Ostatnia scena to jak przebudzenie z koszmaru.
Tak na gorąco nie mam jeszcze swojej interpretacji i chyba nawet nie chcę mieć, bo teraz to już chyba wszystko jest możliwe. Chyba, że będzie kontynuacja. W tej chwili mam taką miazgę zrobioną z mózgu, że nie wiem czy chcę aby to był już koniec czy jednak dalsze dopowiedzenie.
Dla mnie oba ostatnie epki to dwa różne finały, tak to emocjonalnie odebrałem, logicznej analizy jeszcze nie uruchomiłem, bo nie jestem w stanie.
Cały sezon ma u mnie 10/10.
04-09-2017, 23:38





