Ja miałem jeszcze za mało takich przygód aby rozważać nie chodzenie do kina, zreszta zazwyczaj chodze na filmy 2-3 tygodnie po premierze i to późno więc jakos daję radę.
Pamiętam, że na "Dunkierce" byłem przerażony bo obok siedziała spora grupa nastolatek i były cicho przez CAŁY seans, żadnych głosnych orgazmów jak pojawił się Harry.
Jeszcze wkurzająca sytuacje pamiętam jak byłem na Draculi i dwie nastolatki szczebiotały, smiały się i głośno komentowały, mi nie przeszkadzały, ale od kogoś dostały ochrzan i siedziały już cicho.
Ja byłem sam (plus siostra i tata) na WW. Na Księgowym chyba też trafiła mi sie prawie pusta sala, na Transformers 4 na wielkiej sali było trzech ludzi. Na Wojnie miałem pełną, ale wszyscy siedzieli cichuteńko.
Edit. Nie przeszkadza mi jak ktos sprawdzi telefon bo czasem musi czy jak ktos po cichu raz czy dwa skomentuje sensownie sytuacje. Nie przeszkadza mi wychodzenie do łazienki bo sam mam żołądkowe problemy i mi się zdaża.
Ale wszystko musi mieć umiar.
Pamiętam, że na "Dunkierce" byłem przerażony bo obok siedziała spora grupa nastolatek i były cicho przez CAŁY seans, żadnych głosnych orgazmów jak pojawił się Harry.
Jeszcze wkurzająca sytuacje pamiętam jak byłem na Draculi i dwie nastolatki szczebiotały, smiały się i głośno komentowały, mi nie przeszkadzały, ale od kogoś dostały ochrzan i siedziały już cicho.
Ja byłem sam (plus siostra i tata) na WW. Na Księgowym chyba też trafiła mi sie prawie pusta sala, na Transformers 4 na wielkiej sali było trzech ludzi. Na Wojnie miałem pełną, ale wszyscy siedzieli cichuteńko.
Edit. Nie przeszkadza mi jak ktos sprawdzi telefon bo czasem musi czy jak ktos po cichu raz czy dwa skomentuje sensownie sytuacje. Nie przeszkadza mi wychodzenie do łazienki bo sam mam żołądkowe problemy i mi się zdaża.
Ale wszystko musi mieć umiar.
16-09-2017, 15:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-09-2017, 15:09 przez Kuba.)






