Chyba po prostu macie pecha. Przez całe moje trzydziestoletnie życie słownie RAZ zdarzyła mi się tak wnerwiająca publiczność, że zepsuła mi seans. No dobra, nie liczę tu wypadów klasowych w czasach szkolnych, bo to wiadomo, że wszyscy robią wieś. Ale tak szczerze to od jakichś dziesięciu lat nie mogę narzekać na publiczność. Czasem ktoś zaświeci komórką, ale na krótko, natomiast żeby jakieś głośne komentarze czy coś, to się na szczęście nie zdarza.
16-09-2017, 15:07






