Dr Strangelove napisał(a):Podoba Ci się jeden banał na plus, ale już śmieszy Cię banał na minus.
Bo jako argument KRYTYKUJĄCY film porównano go do... oryginału. Co przecież dla fanów oryginału jest zaletą, a nie wadą filmu.
Mierzwiak napisał(a):Podobno tak jak w przypadku prequela Anabelle Warner pokazał film starannie wyselekcjonowanej grupie recenzentów
Niedawno bardzo ciekawą rzecz usłyszałem w Redlettermedia. Mianowicie jak to możliwe, ze na RT jakieś kiszki potrafią mieć na samym starcie doskonałe albo po prostu wysokie recenzje, a potem spadają na łeb na szyję? No tak, oczywiście pierwsze nasuwają się opłacone recenzje... ale jest też druga, bardziej 'legalna' metoda. Ot producenci wyszukują recenzentów filmowych, którzy byli przychylni wobec podobnych filmów, albo jakichś fanbojów tego czy innego gatunku... zapraszają tylko ich na pierwszy pokaz, gdzie traktują ich jak książęta: darmowe posiłki, prezenty, kurtuazja ponad 9000 i uprzejme "jak się Panu/Pani podobało" na koniec. No i w ten sposób średnia bez opłacania recenzentów zostaje skrajnie zawyżona, bo recenzent raz że ma słabość do tego typu filmów, a dwa, że miał bardzo przyjemny seans niekoniecznie ze względu na sam film. Niezły cziting, ale co by nie mówić - sprytne.
30-09-2017, 11:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2017, 11:49 przez Capt. Nascimento.)





