Nigdy nie dociera do mnie argument, że muza ma działać w filmie. Najlepsze ścieżki do filmów z przyjemnością odsłuchuję poza nimi - dobra muzyka, to dobra muzyka. Jedyne co może zmienić się w kontekście filmu, to fakt, że pitupitu Zimmera będzie w miarę pasować i nie będzie wkurwiać swoją wszechobecną biedą. Ale jakości samej muzyce to i tak nie doda.
05-10-2017, 19:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-10-2017, 19:10 przez Albertino.)






