Moje główne zarzuty:
- film wykłada kawę na ławę w najważniejszych kwestiach fabularnych. Nie pozostawia praktycznie niczego interpretacji i inteligencji widza (oczywiście po finale bo podczas filmu jakieś tam pytania się pojawiają ale zostają wyjaśnione) - mamy retrospekcje które pokazują kto, kiedy i po co, tak jakby uważny widz nie mógłby sam na to wpaść. W porównaniu do oryginału, którego oglądać powinno się nawet kilka razy aby wyłapać najważniejsze kwestie, to spory minus.
Po 20 minutach wiedziałem . Potem przez 2 godziny modliłem się aby nie dokonano najbardziej prymitywnego zagrania jakim byłoby . Na szczęście tak się nie stało, choć sposób wyjawienia o kogo tak naprawdę chodzi jest bardzo zły i niefortunny. Takiej kwestii nie powinno się pokazywać na 40 minut przed końcem, ale albo na końcu albo nie wyjawiać tego wcale, zostawiając pole do interpretacji dla fanów.
Jared Leto jako główny zły nie przemawia do mnie w ogóle. Brak mu charyzmy. Szkoda, że Dawid Bowie odszedł, bo Villaneuve chciał jego do tej roli. Podoba mi się postać i koncept Joi.
To są dla mnie największe wady. Wady dość poważne które nie pozwalają stawiać tego filmu obok oryginału. Jednak jako kontynuacja ten film się nawet broni: klimat jest obecny, muzyka choć czasem męczy i jest za głośna to nie jest taka tragiczna. Jest dobrze, ale nie wybitnie.
- film wykłada kawę na ławę w najważniejszych kwestiach fabularnych. Nie pozostawia praktycznie niczego interpretacji i inteligencji widza (oczywiście po finale bo podczas filmu jakieś tam pytania się pojawiają ale zostają wyjaśnione) - mamy retrospekcje które pokazują kto, kiedy i po co, tak jakby uważny widz nie mógłby sam na to wpaść. W porównaniu do oryginału, którego oglądać powinno się nawet kilka razy aby wyłapać najważniejsze kwestie, to spory minus.
Po 20 minutach wiedziałem . Potem przez 2 godziny modliłem się aby nie dokonano najbardziej prymitywnego zagrania jakim byłoby . Na szczęście tak się nie stało, choć sposób wyjawienia o kogo tak naprawdę chodzi jest bardzo zły i niefortunny. Takiej kwestii nie powinno się pokazywać na 40 minut przed końcem, ale albo na końcu albo nie wyjawiać tego wcale, zostawiając pole do interpretacji dla fanów.
Jared Leto jako główny zły nie przemawia do mnie w ogóle. Brak mu charyzmy. Szkoda, że Dawid Bowie odszedł, bo Villaneuve chciał jego do tej roli. Podoba mi się postać i koncept Joi.
To są dla mnie największe wady. Wady dość poważne które nie pozwalają stawiać tego filmu obok oryginału. Jednak jako kontynuacja ten film się nawet broni: klimat jest obecny, muzyka choć czasem męczy i jest za głośna to nie jest taka tragiczna. Jest dobrze, ale nie wybitnie.
06-10-2017, 11:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-10-2017, 12:09 przez Doppelganger.)
Spoiler




