Ostatnio zbyt często pada apropo filmów argument o "łopatologicznej retrospekcji". W scenie kuliminacji jest jeden przypadek, kiedy powtórzenie sceny ma na celu więcej niż tylko proste wyjaśnienie: czyli w celu podbicia emocji.
W "Szóstym zmyśle" też możnaby zrobić twist na zasadzie Joel Osment mówi wprost do Bruce'a "hej jesteś duchem" (i jeszcze dodać werble Zimmera, albo muzykę z dramatic hamstera).
Albo tak jak mówicie: pozostawić tamten moment bez retrospekcji, by 1 na 5 widzów załapał od razu, a inni dowiedzieli się już po seansie.
Z odpowiednią muzyką takie retrospekcję mogą w chwili odkrywania twista podbijać emocjonalność wątku, który był w filmie godzinę+ wcześniej. No i na przykładzie "Szóstego zmysłu" mogą jeszcze pokazywać 'podpowiedzi' do twistu pozostawiane wcześniej przez reżysera, które były na tyle subtelne, że dopiero w chwili ujawnienia widz z szczęką do ziemi myśli sobie "cholera, faktycznie - jak mogłem na to nie wpaść".
*Co nie znaczy, że w tym wypadku nie macie racji, filmu jeszcze nie widziałem a Stuckmann miał ten sam argument o zbyt łopatologicznej retrospekcji. Jeśli faktycznie tak jest to ciekaw jestem czy to była świadoma decyzja Villeneuve'a, czy producenci mocno go tam szarpali co do pewnych zmian w filmie (vide Ridley Scott i oryginał)... a w wersji director's/final cut będzie to inaczej pokazane.
By the way... w oryginale też przecież była łopatologia twistu (głos Gaffa w tle przypominający o śnie). :)
W "Szóstym zmyśle" też możnaby zrobić twist na zasadzie Joel Osment mówi wprost do Bruce'a "hej jesteś duchem" (i jeszcze dodać werble Zimmera, albo muzykę z dramatic hamstera).
Albo tak jak mówicie: pozostawić tamten moment bez retrospekcji, by 1 na 5 widzów załapał od razu, a inni dowiedzieli się już po seansie.
Z odpowiednią muzyką takie retrospekcję mogą w chwili odkrywania twista podbijać emocjonalność wątku, który był w filmie godzinę+ wcześniej. No i na przykładzie "Szóstego zmysłu" mogą jeszcze pokazywać 'podpowiedzi' do twistu pozostawiane wcześniej przez reżysera, które były na tyle subtelne, że dopiero w chwili ujawnienia widz z szczęką do ziemi myśli sobie "cholera, faktycznie - jak mogłem na to nie wpaść".
*Co nie znaczy, że w tym wypadku nie macie racji, filmu jeszcze nie widziałem a Stuckmann miał ten sam argument o zbyt łopatologicznej retrospekcji. Jeśli faktycznie tak jest to ciekaw jestem czy to była świadoma decyzja Villeneuve'a, czy producenci mocno go tam szarpali co do pewnych zmian w filmie (vide Ridley Scott i oryginał)... a w wersji director's/final cut będzie to inaczej pokazane.
By the way... w oryginale też przecież była łopatologia twistu (głos Gaffa w tle przypominający o śnie). :)
06-10-2017, 13:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-10-2017, 13:35 przez Capt. Nascimento.)





