Mam problem z tym filmem. Mimo wszystko liczyłem na coś, czego nie powinienem się spodziewać znając reżysera i widząc zwiastuny. Na pewno nie jest to cyberpunk w moim rozumieniu tego słowa. Punku tutaj nie ma, jest dużo cyber, a najwięcej "zadawania trudnych pytań o naturę człowieczeństwa". Bez dwóch zdań Denis poszedł w stronę twardego sci-fi, a nie stylizacji. Mówiąc inaczej: za dużo tutaj sterylnych pomieszczeń, za mało ulicy. Chciałem żeby zszedł niżej i głębiej, pokazał więcej drobiazgów, zwykłego życia, ale twórca miał wyższe ambicje i detale w tej filozoficznej wizji gdzieś utonęły (jak łzy w...).
Powiedzmy sobie prawdę: oryginał pokochałem za scenografię, która budowała niesamowicie sugestywną wizję świata. Pojedyncze kadry działały jak zapalnik dla mojej wyobraźni. To co tam upichcili pod względem projektu miasta to była prawdziwa magia. Tutaj na każdym etapie brakowało mi tego ostatecznego sznytu, który nadał by obrazowi czegoś ponadczasowego. Nadal, tak jak w zwiastunach miałem problem ze zbytnią "czystością" obrazu, kurde, zabrzmi to głupio, ale nawet kiedy już pojawiał się brud, to nie był on autentyczny. Liczę, że dużo więcej w tej materii zdziała rodzimy Cyberpunk 2077. Najbardziej podobała mi się scenka z prostytutkami i klatka schodowa w bloku Joego, oraz ujęcie z banerem Atari.
Co do muzyki to uważam, że powinni zostawić Johannsonna, cokolwiek nie wymodził, bo to, co niby uratować miał Zimmer okazało się najsłabszą stroną filmu. Podobały mi się jedynie motywy z gardłowym śpiewem.
Tak jak któryś z poprzedników pisał, u mnie również ocena się waha, w moim wypadku między 6-9. Ostatecznie wystawiam 7, minus za zmarnowaną okazję na full frontal ;)
Powiedzmy sobie prawdę: oryginał pokochałem za scenografię, która budowała niesamowicie sugestywną wizję świata. Pojedyncze kadry działały jak zapalnik dla mojej wyobraźni. To co tam upichcili pod względem projektu miasta to była prawdziwa magia. Tutaj na każdym etapie brakowało mi tego ostatecznego sznytu, który nadał by obrazowi czegoś ponadczasowego. Nadal, tak jak w zwiastunach miałem problem ze zbytnią "czystością" obrazu, kurde, zabrzmi to głupio, ale nawet kiedy już pojawiał się brud, to nie był on autentyczny. Liczę, że dużo więcej w tej materii zdziała rodzimy Cyberpunk 2077. Najbardziej podobała mi się scenka z prostytutkami i klatka schodowa w bloku Joego, oraz ujęcie z banerem Atari.
Co do muzyki to uważam, że powinni zostawić Johannsonna, cokolwiek nie wymodził, bo to, co niby uratować miał Zimmer okazało się najsłabszą stroną filmu. Podobały mi się jedynie motywy z gardłowym śpiewem.
Tak jak któryś z poprzedników pisał, u mnie również ocena się waha, w moim wypadku między 6-9. Ostatecznie wystawiam 7, minus za zmarnowaną okazję na full frontal ;)
Polski już nie ma.
07-10-2017, 19:30





