10/10 nie oznacza dla mnie filmu perfekcyjnego, tylko taki o którym nie mogę przestać myśleć po wyjściu z kina i zajebisty do tego stopnia, że olewam wszelkie jego problemy ciepłym moczem i cieszę się seansem (a potem kolejnym i kolejnym i kolejnym...). Zakładam, że to nie tylko moja definicja dychy, bo niektórzy tak oceniali TFA :P
ale to wciąz nie jest dla mnie powód, żeby obniżyć ocenę :P
ale to wciąz nie jest dla mnie powód, żeby obniżyć ocenę :P
09-10-2017, 14:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2017, 14:59 przez Gieferg.)
Spoiler




