(15-10-2017, 14:05)Maćko napisał(a):
1. Dlaczego porywacze nie zabili Goslinga?
2. Dlaczego ruch oporu nie przybył wcześniej, skoro mieli lokalizator?
3. Skąd Luv wiedziała, że Joe znalazł akurat Deckarda? Przecież nawet nie wiedzieli, ze jeszcze żyje. A scena wyglądała tak, jakby specjalnie po niego przylecieli.
4. Ruch oporu i ich motywacja.
5. Jakim cudem Gosling od razu wiedział, że akurat w tym danym momencie i w tym konkretnym pojeździe jest przewożony Decard?
6. Jaki sens w ogóle ma wywożenie Decarda na międzyplanterarne kolonie? A wiem! Żeby w trakcie podwózki Gosling mógł go odbić. ;)
7. Po co Gosling przywozi Forda na spotkanie z córką? To jest zepsute na tylu poziomach, że masakra - nie dość, że wypacza cały sens poświęcenia Decarda, to jeszcze zwiększa ryzyko ich ponownego złapania przez Wallace i odkrycia, gdzie jest dziecko Rachel.
1. Wydaje mi się, że Luv zwyczajnie nie chciała jego śmierci dopóki można jej było uniknąć. Po za tym był ranny i to dość mocno, porzucenie go w Vegas po rozwaleniu mu środków pojazdów? Dłuższa, samotna śmierć.
2. Głupi zarzut, można to wytlumaczyć nawet korkami na drodze. Najwidoczniej nie zależało im na niedopuszczeniu do spotkania K i Deckarda...bo czemu by miało? W końcu śmierć Deckarda nie była niczym nie chcianym a mogli sądzić, że K ma na niego zlecenie. Albo przewidywali, że uważa się za dziecko więc tym bardziej, niech tak sądzi, odsunie podejrzenia. A potem? Wątpię aby lokalizator ich informował co się dzieje, przylecieli po czasie zobaczy co się dzieje.
3. Skąd wiesz, że nie wiedzieli? Ja mam wrażenie, że Wallece i ekipa wiedzieli znacznie więcej niż to było powiedziane.
4. Co było nie tak z ich motywacjami? Są przecież najsensowniejsze i najprostsze pod słońcem a jednocześnie normalne?
5. To faktycznie troche może zgrzytać, ale to szczegół. Miał 3 pojazdy i musiał jakoś zauważyć, w końcu jest policjantem i Blade Runnerem...a nawet jeśli, to po prostu nie istotna głupotka. W danym momencie? Bo zapewne czymś się różniły pojazdy Walleca od reszty więc ktoś mógł po prostu obserwować czy wylatują z siedziby te konkretne, ewentualnie ruch oporu ewidentnie ma rozbudowaną siatkę szpiegowską więc mogli obserwować siedzibę, może mieć nawet człowieka wewnątrz. Też nie było sensu pokazywać, w takim świecie jest milion sposobów na dowiedzenie się takiej rzeczy.
6. Tu się zgodzę.
7. K moim zdaniem ma gdzieś ruch oporu, walkę itp. Dla niego liczy się JEGO człowieczeństwo. Dlatego się buntuje i działa po swojemu na całej linii, podejmuje własne, wiedzione emocjami/sumieniem/przekonaniami decyzje, tak jak ludzie. On chciał być tym dzieckiem, zapewne rozumie co może przeżywać córka Forda i chce jej jak i jemu sprawić trochę szcześcia? Interpretować każdy może to po swojemu, ale jedno jest pewne, K nie interesuje dobro androidów ogólne...a może interesuje? I wie, że on sam umrze i wie, że Wallece dopadnie Forda? I chce dać mu tą chwilę szczęścia, ostatnią?
Niby można się czepiać, że Wallece mógł mieć jakiś nadajnik w pojeździe i dopaść tam tą dwójkę a Ford nie zdąży się oddalić na tyle by nie wzbudzać podejrzeń, ale podobnie jak przy np. Małpach, to są nielogiczności które są robione świadomie by osiągnąć konkretne emocje/efekt/scenę w tym przypadku dopełnić poświęcenie i podróż K który dzięki tej decyzji udowadnia samemu sobie, że jest czymś więcej niż robotem zaprogramowanym do wykonywania zadań. To jest moja interpretacja
2. Głupi zarzut, można to wytlumaczyć nawet korkami na drodze. Najwidoczniej nie zależało im na niedopuszczeniu do spotkania K i Deckarda...bo czemu by miało? W końcu śmierć Deckarda nie była niczym nie chcianym a mogli sądzić, że K ma na niego zlecenie. Albo przewidywali, że uważa się za dziecko więc tym bardziej, niech tak sądzi, odsunie podejrzenia. A potem? Wątpię aby lokalizator ich informował co się dzieje, przylecieli po czasie zobaczy co się dzieje.
3. Skąd wiesz, że nie wiedzieli? Ja mam wrażenie, że Wallece i ekipa wiedzieli znacznie więcej niż to było powiedziane.
4. Co było nie tak z ich motywacjami? Są przecież najsensowniejsze i najprostsze pod słońcem a jednocześnie normalne?
5. To faktycznie troche może zgrzytać, ale to szczegół. Miał 3 pojazdy i musiał jakoś zauważyć, w końcu jest policjantem i Blade Runnerem...a nawet jeśli, to po prostu nie istotna głupotka. W danym momencie? Bo zapewne czymś się różniły pojazdy Walleca od reszty więc ktoś mógł po prostu obserwować czy wylatują z siedziby te konkretne, ewentualnie ruch oporu ewidentnie ma rozbudowaną siatkę szpiegowską więc mogli obserwować siedzibę, może mieć nawet człowieka wewnątrz. Też nie było sensu pokazywać, w takim świecie jest milion sposobów na dowiedzenie się takiej rzeczy.
6. Tu się zgodzę.
7. K moim zdaniem ma gdzieś ruch oporu, walkę itp. Dla niego liczy się JEGO człowieczeństwo. Dlatego się buntuje i działa po swojemu na całej linii, podejmuje własne, wiedzione emocjami/sumieniem/przekonaniami decyzje, tak jak ludzie. On chciał być tym dzieckiem, zapewne rozumie co może przeżywać córka Forda i chce jej jak i jemu sprawić trochę szcześcia? Interpretować każdy może to po swojemu, ale jedno jest pewne, K nie interesuje dobro androidów ogólne...a może interesuje? I wie, że on sam umrze i wie, że Wallece dopadnie Forda? I chce dać mu tą chwilę szczęścia, ostatnią?
Niby można się czepiać, że Wallece mógł mieć jakiś nadajnik w pojeździe i dopaść tam tą dwójkę a Ford nie zdąży się oddalić na tyle by nie wzbudzać podejrzeń, ale podobnie jak przy np. Małpach, to są nielogiczności które są robione świadomie by osiągnąć konkretne emocje/efekt/scenę w tym przypadku dopełnić poświęcenie i podróż K który dzięki tej decyzji udowadnia samemu sobie, że jest czymś więcej niż robotem zaprogramowanym do wykonywania zadań. To jest moja interpretacja
15-10-2017, 19:26

Spoiler




