Ach śpij kochanie - nie kojarzę drugiego tak nieciekawego, nudnego filmowego śledztwa. Może dlatego że w zasadzie trudno tu mówić o śledztwie? Jakakolwiek tajemnica czy napięcie nie mają miejsca, bo śledczy już w pierwszych minutach filmu wpadają na trop zabójcy, który stosunkowo szybko trafia do aresztu. I tyle. Wszystko stoi w miejscu i w zasadzie trudno znaleźć powód dla którego film wciąż trwa, chyba tylko po to by z gracją naćpanego Di Caprio w Wilku z Wall Street doczołgać się do żenująco rozpisanego i wyreżyserowanego twistu, który zaskoczeniem jest dokładnie żadnym.
Dawno też nie widziałem filmu w który tak zły sposób pokazywałby, wróć, który nie pokazywałby w ogóle upływu czasu. Wydaje się że między zabójstwem sąsiadek a kolejnymi scenami upłynął dzień, może kilka, tymczasem nagle dostajemy dialog że Chyra sam "zgłosił ich zaginięcie i aktywnie uczestniczył w poszukiwaniach." ŻE JAK?
Dobra Katarzyna Warnke, w Botoksie też była najlepsza.
3/10
Dawno też nie widziałem filmu w który tak zły sposób pokazywałby, wróć, który nie pokazywałby w ogóle upływu czasu. Wydaje się że między zabójstwem sąsiadek a kolejnymi scenami upłynął dzień, może kilka, tymczasem nagle dostajemy dialog że Chyra sam "zgłosił ich zaginięcie i aktywnie uczestniczył w poszukiwaniach." ŻE JAK?
Dobra Katarzyna Warnke, w Botoksie też była najlepsza.
3/10
22-10-2017, 14:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-10-2017, 14:42 przez Mierzwiak.)





