(06-11-2017, 08:22)yacajackowski napisał(a): Obejrzałem i... bardzo dobry ale z 10/10 też bym się nie rozpędzał. Bradley jest świetną postacią sportretowaną przez jednego z moich najmniej ulubionych aktorów ale tutaj Vince Vaughn wznosi się na wyżyny. Przemoc mega plastikowa, najbardziej rozśmieszyła mnie gumowa głowa w ostatniej scenie filmu ale sama historia jest świetna. Prowadzi od A do B, potem od B do C, od C do D. Scenariusz nie sili się na jakieś tanie twisty, fabuła jest prosta ale nie prostacka. Sam jestem ojcem i wiem, że w takiej sytuacji w jakiej postawiony jest Bradley (nie Brad) zrobiłbym dokładnie to samo. Film ma powolne tempo ale nie ciągnie się jak guma w gaciach, wsiąkamy od początku w klimat pokazywany przez S. Craig Zahlera i czekamy na to co będzie dalej a dzieję się paradoksalnie... mało. Film stoi na interakcjach głównego bohatera z ludźmi którzy stoją mu na drodze, Bradley idzie jak taran do celu który ma rozwiązać jego problem. Łamanie gnatów i miażdżenie czaszek to tylko dodatek. Trzeci akt to najlepsze co mogło przytrafić się temu filmowi, jak tylko główny bohater wyciąga wkładki do butów czekamy z bananem na ryju jak historia się zakończy... Jeden z lepszych filmów jakie widziałem w tym roku i solidne 8/10.
A mi ten film jakoś nie siadł. Komiksowa brutalność w stylu Lobo nie pozwoliła mi go odbierać na poważnie. Jeśli chodzi o klimaty więzienne już bardziej podchodzi mi "Uciekający Pociąg" Konchalovskiego.
Ready To Rock!
08-11-2017, 00:34





