military napisał(a):Akurat Vampire Hunter D, choć niewątpliwie jest bardzo dobry, emocje ukazuje raczej nieudolnie. Fakt, historia romansu wampira i człowieka jest ciekawa, bohaterowie dobrze zarysowani, a w roli głównej mamy raczej Meiera (czy też Mayera, w różnych miejscach różnie piszą) niż D. Ale...
Ale zupełnie tego po bohaterach nie widać. Twarze mają albo niewzruszone, albo ekstremalnie, karykaturalnie powykrzywiane w grymasie bólu/zdziwienia/czegokolwiek. Nie ma tutaj "subtelnej gry rzęsą" czy innych takich zagrań, jest jedynie albo kamienna twarz indianina, albo nadekspresja.
Ależ emocje są bardzo dobrze ukazane, wyrażają się chociażby w zaciśnięciu pięści, już nie przypominając o samej przemianie, czy początkowym momencie oczekiwania.To jest właśnie subtelne. D jest świetny, w jedynce był herosem, "grał" znacznie bardziej ekspresyjnie, co nie uwiarygadniało wcale tej postaci. Określenia "niewzruszona twarz" zapewne używasz w stosunku do niego, ale jaki inny miałby być? Przecież na tym cały czar tej postaci polega.
Teraz "rola główna": D. ma być o krok za innymi, wcale nie musi wysuwać się na prowadzenie. A czy M. jest na pierwszym planie? Raczej ich historie dzieją się równolegle, a przy tym są ściśle ze sobą powiązane przez fakt kim ci dwaj bohaterowie są. Dochodzi jeszcze do nich trzecia wyraźnie zarysowana opowieść, zatem bohaterów głównych jest kilku zdecydowanie.
W czym upatrujesz coś co zwiesz "nadekspresją" ? Jakaś konkretyzacja owego twierdzenia? : )
Pluck out the pain...and give you another life ... ?
13-09-2005, 01:36






