Chciałbym ponownie zaliczyć Sopranos (z tego co pamiętam - chyba wybitny serial), ale nie mam czasu. Dramat społeczny. Ale ja nie o tym. Zdarzyło wam się powtórzyć jakiś serial (od deski do deski) po kilku latach (ewentualnie miesiącach), by w rezultacie diametralnie zmienić o nim opinię? Wiadomo, człowiek się starzeje, inaczej patrzy na pewne sprawy i jest bogatszy o te kilkadziesiąt/set filmów i seriali w swojej wewnętrznej biblioteczce, więc automatycznie zaczyna porównywać, umniejszać i kręcić nosem (tak zwane zblazowanie filmowe [to choroba - ja wymyśliłem nazwę]).
Mój top na chwilę obecną:
1 - Six Feet Under
2 - The Shield
3 - Breaking Bad
4 - The Wire
5 - Oz
Najświeższe wspomnienia związane są oczywiście z BB i wciąż mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to sztos. Nie wiem jak z resztą - niby trzymają się w topie od lat (czyli albo nie widziałem dotychczas niż lepszego albo mechanicznie stawiam wszystko poniżej mojego świętego zestawienia), ale zastanawiam się nad moimi wrażeniami, gdybym wszystkie te wspaniałości obejrzał (pierwszy raz) ciurkiem w 2017.
Tak, jak też kompletnie nie wiem, co chciałem przekazać.
[Nie byłem pewien gdzie to umieścić - w razie czego proszę o przeniesienie do bardziej odpowiedniego tematu]
Mój top na chwilę obecną:
1 - Six Feet Under
2 - The Shield
3 - Breaking Bad
4 - The Wire
5 - Oz
Najświeższe wspomnienia związane są oczywiście z BB i wciąż mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to sztos. Nie wiem jak z resztą - niby trzymają się w topie od lat (czyli albo nie widziałem dotychczas niż lepszego albo mechanicznie stawiam wszystko poniżej mojego świętego zestawienia), ale zastanawiam się nad moimi wrażeniami, gdybym wszystkie te wspaniałości obejrzał (pierwszy raz) ciurkiem w 2017.
Tak, jak też kompletnie nie wiem, co chciałem przekazać.
[Nie byłem pewien gdzie to umieścić - w razie czego proszę o przeniesienie do bardziej odpowiedniego tematu]
04-12-2017, 17:59





