Usuwać szkoda. Przecież to nadal można uratować bez problemu.
Nie trzeba robić bardzo niezależnych projektów i niszczyć pojęcia uniwersum, wystarczy, że bohaterowie nie będą mieć między sobą crossoverów, jedynie wzmianki ewentualne tak jak powiedział Reeves w przypadku "The Batman". JL2 może powstać za kilka lat jak się wszystko ogarnie. CO jednak ważniejsze należy usunąć z procesu powstawania wszelkie nieistotne projekty, ogarnąć konferencje i wyjaśnić wszystko fanom na czym stoją filmy, wprowadzić jedną osobę do kierowania tym i tak jak przy WW dać wolną rękę twórcom. A potem:
- kontynuować "Man of Steel" z rolą Cavilla w "Shazamie!" aby korzystać z tego, że ludzie na razie nadal się hypują jego występem w JL.
- utrzymać Afflecka, nie wiem, zaoferować mu finansowanie każdego jego filmu do końca życia :D A jeśli nie to załatwić mu sensowne pożegnanie w solowym filmie i nie przez re-castingi a po prostu, wprowadzenie jednego z miliona innych Batmanów.
- pójście w różne formy, style, to co planuje robić Fox z X-Men, czyli robimy mega bekowego "Shazama", przygodowego z elementami horroru "Aquaman", bardzo superbohaterską "Wonder Woman", mroczny kryminał noir z Gackiem.
- zrobić SS2 bo potencjał jest wielki, ale zignorować wydarzenia z pierwszego filmu, kompletnie olać Jokera, za kadrem przenieść Queen znowu do więzienia, ale lepiej ją napisać, wywalić niepotrzebnych Killer Crocka i Katane, wprowadzić fajne postacie, dać Rke, mniejszy budżet i skale.
- anulować śmieszny pomysł z "Flashpointem" i nakręcić prawilny film o Flashu zawierający kultowe dla niego postacie, ale w oparciu o bardziej niszowych, ale ciekawych villainów by 1 filmem nie konkurować od razu z Reverse Flashem z serialu, w filmie wpleść Cyborga i tym samym z głowy problem jego solówki.
- zrobić Green Lantern Corps, ale w kompletnym oderwaniu od uniwersum, od Ziemi, cała seria tylko w kosmosie, z daleka i aż do JL2 żadnych crossoverów.
- wszystko inne (Nightwing, Gotham CIty Sirens, pierdyliard filmów Joker&Harley out).
Po pewnym czasie wprowadzić jeszcze bardziej oderwane filmy co roku jeden które nie zaczynałyby żadnej serii nie byłyby wcale ciągnięte dalej, ale rozwijałyby jakiś fajny zakątek świata ("Joker" zapowiedziany, "Deathstroke", "Lobo", "Justice League Dark" może nawet tacy "New Gods").
Jeśli filmy wypalą, dostaną kolejne części to wtedy myśleć o "Justice League 2", nowych postaciach i budowaniu większych więzi między filmami.
Nie trzeba robić bardzo niezależnych projektów i niszczyć pojęcia uniwersum, wystarczy, że bohaterowie nie będą mieć między sobą crossoverów, jedynie wzmianki ewentualne tak jak powiedział Reeves w przypadku "The Batman". JL2 może powstać za kilka lat jak się wszystko ogarnie. CO jednak ważniejsze należy usunąć z procesu powstawania wszelkie nieistotne projekty, ogarnąć konferencje i wyjaśnić wszystko fanom na czym stoją filmy, wprowadzić jedną osobę do kierowania tym i tak jak przy WW dać wolną rękę twórcom. A potem:
- kontynuować "Man of Steel" z rolą Cavilla w "Shazamie!" aby korzystać z tego, że ludzie na razie nadal się hypują jego występem w JL.
- utrzymać Afflecka, nie wiem, zaoferować mu finansowanie każdego jego filmu do końca życia :D A jeśli nie to załatwić mu sensowne pożegnanie w solowym filmie i nie przez re-castingi a po prostu, wprowadzenie jednego z miliona innych Batmanów.
- pójście w różne formy, style, to co planuje robić Fox z X-Men, czyli robimy mega bekowego "Shazama", przygodowego z elementami horroru "Aquaman", bardzo superbohaterską "Wonder Woman", mroczny kryminał noir z Gackiem.
- zrobić SS2 bo potencjał jest wielki, ale zignorować wydarzenia z pierwszego filmu, kompletnie olać Jokera, za kadrem przenieść Queen znowu do więzienia, ale lepiej ją napisać, wywalić niepotrzebnych Killer Crocka i Katane, wprowadzić fajne postacie, dać Rke, mniejszy budżet i skale.
- anulować śmieszny pomysł z "Flashpointem" i nakręcić prawilny film o Flashu zawierający kultowe dla niego postacie, ale w oparciu o bardziej niszowych, ale ciekawych villainów by 1 filmem nie konkurować od razu z Reverse Flashem z serialu, w filmie wpleść Cyborga i tym samym z głowy problem jego solówki.
- zrobić Green Lantern Corps, ale w kompletnym oderwaniu od uniwersum, od Ziemi, cała seria tylko w kosmosie, z daleka i aż do JL2 żadnych crossoverów.
- wszystko inne (Nightwing, Gotham CIty Sirens, pierdyliard filmów Joker&Harley out).
Po pewnym czasie wprowadzić jeszcze bardziej oderwane filmy co roku jeden które nie zaczynałyby żadnej serii nie byłyby wcale ciągnięte dalej, ale rozwijałyby jakiś fajny zakątek świata ("Joker" zapowiedziany, "Deathstroke", "Lobo", "Justice League Dark" może nawet tacy "New Gods").
Jeśli filmy wypalą, dostaną kolejne części to wtedy myśleć o "Justice League 2", nowych postaciach i budowaniu większych więzi między filmami.
08-12-2017, 18:36






