Wczoraj powtórzyłem obie części, i co mogę powiedzieć? :) W kinie miałem ciary, w domu miałem ciary. Jedynka ma ten swój specyficzny klimat, i nie trafia do mnie w 100%, ale 2049 to dzieło w pełni idealne. Każdy kadr przemyślany, częsta symetria, gra światłem, muzyka Zimmera prze genialna (świetnie się do niej czyta, polecam dla osób, które szybko męczą się czytaniem), postaci! Oficer K, brak niepotrzebnych ruchów, spokojny chód, brak nad ekspresji, stylówa, którą sam bym chciał, Deckard świetny, nie wdaje się w szczegóły tylko od razu daje w pysk, po Joi naprawdę jest mi przykro, a sam Wallace nie do końca pasował mi w kinie, ale dzięki powtórce doceniłem Jareda Leto i moim zdaniem pasuje idealnie do takiej stonowanej, filozoficznej postaci. Tylko może bez brody by lepiej wyglądał. "Blade Runner 2049" jest w pewien sposób oczyszczeniem. W trakcie i po seansie następuje we mnie katharsis. Mam dość wszystkiego, by następnego dnia chcieć powtórzyć obejrzenie. Teraz inaczej patrzę na otoczenie, gdy idę po mieście nocą. Czuję się jak Oficer K. idący w deszczu wśród ludzi i androidów. Te 2 godziny i ponad 40 minut to idealny czas, każda scena coś znaczy, a więcej materiału mogłoby zaszkodzić.
Oceny bez zmian, 9/10 dla oryginału, 10/10 dla tegorocznego sequela.
Oceny bez zmian, 9/10 dla oryginału, 10/10 dla tegorocznego sequela.
29-12-2017, 23:15





