Nie zawiodłem się premierą bo nie mogło być gorzej jak w finale 10 serii i nie było, a nawet minimalnie lepiej. Dałbym 4/10 (3-) czyli bardzo słaby odcinek, ale były gorsze.
Bardzo toporne dialogi (mózg płonie:-D), monologi i jeszcze bardziej jak w 10 serii reklamują Forda (chociaż podobały mi się te pościgi samochodowe), ale nie spodziewałem się po recenzjach za wiele skoro wszyscy fani uznali jak słaby to odcinek. Tak dużo się działo że czasami ważne rzeczy można było przegapić. Nie chodzi o nazwisko palacza czyli rozwinięcie skrótu CGB (zapewne nie przypadkowo takie ma nazwisko), ale chodzi mi o dialog, Aktorsko podobał mi się Davis. Choć Palacz to parodia już jest. Też nie wyjaśnili, a mieli podobno, czemu Reyes jest po jego stronie. No i zaskoczył mnie zwłaszcza w scenie w samochodzie Skinman, facet się wyrobił aktorsko bo to nie Davis czy Anderson. No i szok bo muzyka Snowa była, nie jakaś super, ale dobrze pasowała zwłaszcza do scen akcji.
A na koniec zostawiłem sobie najważniejszy element odcinka czyli końcówkę, po której nie zdziwię się jak fandom, zwłaszcza shipperzy co są za wątkiem romantycznym M i S , wynajmą killera. Wściekłość fandomu co do Cartera chyba przekroczyła dzisiaj wszelkie granice. Nie chodzi o poziom odcinka tylko to co zasugerował. Chociaż co ciekawe Carter wcale nie zapomina wątków bo okazało się że jeden z najmniej istotnych mitologicznych epizodów 7 serii okazał się właśnie jednym z najważniejszych, nawet dali sceny z tego odcinka jakby ktoś go nie pamiętał. Więcej w spoilerze.
Ale jaram się następnymi czterema odcinkami bo wszyscy mówią i piszą że są dobre, ale jeśli finał też będzie tak szybki jak 10x06 i 11x01 to nie wróżę ostatniemu odcinkowi dobrze. W 11 serii ogląda się nie dla mitologii tylko dla pozostałych elementów serialu. Zresztą po ilości mytharców w 10 serii to odnoszę wrażenie że Carter też ma wywalone na mitologię, bo znowu dwa, a nie np, cztery, czyli na początku i na końcu dwa 2partery, a dostał więcej odcinków przecież jak wcześniej.
Bardzo toporne dialogi (mózg płonie:-D), monologi i jeszcze bardziej jak w 10 serii reklamują Forda (chociaż podobały mi się te pościgi samochodowe), ale nie spodziewałem się po recenzjach za wiele skoro wszyscy fani uznali jak słaby to odcinek. Tak dużo się działo że czasami ważne rzeczy można było przegapić. Nie chodzi o nazwisko palacza czyli rozwinięcie skrótu CGB (zapewne nie przypadkowo takie ma nazwisko), ale chodzi mi o dialog, Aktorsko podobał mi się Davis. Choć Palacz to parodia już jest. Też nie wyjaśnili, a mieli podobno, czemu Reyes jest po jego stronie. No i zaskoczył mnie zwłaszcza w scenie w samochodzie Skinman, facet się wyrobił aktorsko bo to nie Davis czy Anderson. No i szok bo muzyka Snowa była, nie jakaś super, ale dobrze pasowała zwłaszcza do scen akcji.
A na koniec zostawiłem sobie najważniejszy element odcinka czyli końcówkę, po której nie zdziwię się jak fandom, zwłaszcza shipperzy co są za wątkiem romantycznym M i S , wynajmą killera. Wściekłość fandomu co do Cartera chyba przekroczyła dzisiaj wszelkie granice. Nie chodzi o poziom odcinka tylko to co zasugerował. Chociaż co ciekawe Carter wcale nie zapomina wątków bo okazało się że jeden z najmniej istotnych mitologicznych epizodów 7 serii okazał się właśnie jednym z najważniejszych, nawet dali sceny z tego odcinka jakby ktoś go nie pamiętał. Więcej w spoilerze.
Ale jaram się następnymi czterema odcinkami bo wszyscy mówią i piszą że są dobre, ale jeśli finał też będzie tak szybki jak 10x06 i 11x01 to nie wróżę ostatniemu odcinkowi dobrze. W 11 serii ogląda się nie dla mitologii tylko dla pozostałych elementów serialu. Zresztą po ilości mytharców w 10 serii to odnoszę wrażenie że Carter też ma wywalone na mitologię, bo znowu dwa, a nie np, cztery, czyli na początku i na końcu dwa 2partery, a dostał więcej odcinków przecież jak wcześniej.
04-01-2018, 23:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2018, 04:19 przez michax.)
Spoiler




