Molly's Game - bardzo dobry film. Świetnie trzyma w napięciu, już od popisowej pierwszej sceny. Oczywiście, jak ktoś nie lubi Sorkina to nie ma czego tutaj szukać dla siebie. Jeśli chodzi o jego debiutancką reżyserię, to w scenach bez dialogów kilka razy udaje mu się przesadzić czy też uderzyć w niewłaściwe tony. Film też ma jedną po prostu FATALNĄ scenę, którą w dodatku próbuje sprzedać jako swojego rodzaju objawienie. A fe.
Chastain bardzo dobra, ale chyba nie nominowałbym tej roli. Idris na drugim planie też całkiem w porządku. Michael Cera grający Tobiego Maguire'a dobry - polecam doczytać co ta świnia wyprawiała na tych grach, koleś jest dla mnie zwyczajnie pośmiewiskiem. Bardzo dobre tempo i świetnie dobrani aktorzy do mniejszych ról, szczególnie Bill Camp (chociaż to może być osobista sympatia, dobry twarzowiec który dopiero grubo po 40tce zaczyna dostawać ciekawe projekty) i Chris O' Dowd. Film mimo dwóch godzin i 20 minut nie nudzi ani trochę i przez większość czasu utrzymuje szaleńcze wręcz tempo przeskakując między kilkoma okresami, by zwolnić na koniec i nie do końca wylądować z telemarkiem (tak już się utrzymując w narciarskiej terminologii). No i wiadomo, zabawne Sorkinowe dialogi i świetna chemia między główną parą.
Spokojnie 8/10 i czekam na kolejne filmy w reżyserii Sorkina, chociaż naprawdę nie różnią się zbytnio od ekranizacji jego skryptów z pod rąk innych reżyserów.
Chastain bardzo dobra, ale chyba nie nominowałbym tej roli. Idris na drugim planie też całkiem w porządku. Michael Cera grający Tobiego Maguire'a dobry - polecam doczytać co ta świnia wyprawiała na tych grach, koleś jest dla mnie zwyczajnie pośmiewiskiem. Bardzo dobre tempo i świetnie dobrani aktorzy do mniejszych ról, szczególnie Bill Camp (chociaż to może być osobista sympatia, dobry twarzowiec który dopiero grubo po 40tce zaczyna dostawać ciekawe projekty) i Chris O' Dowd. Film mimo dwóch godzin i 20 minut nie nudzi ani trochę i przez większość czasu utrzymuje szaleńcze wręcz tempo przeskakując między kilkoma okresami, by zwolnić na koniec i nie do końca wylądować z telemarkiem (tak już się utrzymując w narciarskiej terminologii). No i wiadomo, zabawne Sorkinowe dialogi i świetna chemia między główną parą.
Spokojnie 8/10 i czekam na kolejne filmy w reżyserii Sorkina, chociaż naprawdę nie różnią się zbytnio od ekranizacji jego skryptów z pod rąk innych reżyserów.
07-01-2018, 00:14





