Mierzwiak, dokładnie. Nazywanie tego sensacyjnym filmem drogi czy porównywanie z twórczością Manna to jakaś makabra.
Po pierwsze, Mann nie kręci filmów o menelach, nieudacznikach, imbecylach czy marginesie społecznym. A wszyscy bohaterowie GT podpadają pod tę subkategorię populacji. Mann nie robi też filmów przygłupach szukających butelki Sprite'a w domu strachów.
Po drugie, dużo ciasnych ujęć, wszystko sprawia wrażenie kręcenia na zbliżeniu, obiektyw kamery często przyklejony jest do twarzy bohaterów podczas dialogów, co z biegiem czasu robi się mega irytujące.
Po trzecie, gatunkowo to miała być czarna komedia pomyłek czy poważny dramat o debilu, usiłującym wyciągnąć swojego upośledzonego brata z aresztu?
Cztery: dwa nocne ujęcia z lotu ptaka jadącego samochodu =/= Michael Mann.
Pięć: bardzo wkurwiająca muzyka.
Podsumowując: to nawet nie jest MM dla biednych Rumunów. Prędzej jakaś nieudana próba stworzenia czegoś w stylu węgierskich "Kontrolerów" albo "Trainspottingu".
Po pierwsze, Mann nie kręci filmów o menelach, nieudacznikach, imbecylach czy marginesie społecznym. A wszyscy bohaterowie GT podpadają pod tę subkategorię populacji. Mann nie robi też filmów przygłupach szukających butelki Sprite'a w domu strachów.
Po drugie, dużo ciasnych ujęć, wszystko sprawia wrażenie kręcenia na zbliżeniu, obiektyw kamery często przyklejony jest do twarzy bohaterów podczas dialogów, co z biegiem czasu robi się mega irytujące.
Po trzecie, gatunkowo to miała być czarna komedia pomyłek czy poważny dramat o debilu, usiłującym wyciągnąć swojego upośledzonego brata z aresztu?
Cztery: dwa nocne ujęcia z lotu ptaka jadącego samochodu =/= Michael Mann.
Pięć: bardzo wkurwiająca muzyka.
Podsumowując: to nawet nie jest MM dla biednych Rumunów. Prędzej jakaś nieudana próba stworzenia czegoś w stylu węgierskich "Kontrolerów" albo "Trainspottingu".
20-01-2018, 15:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-01-2018, 15:55 przez Mental.)






