"The last of England" (1988) - wspaniałe kino artystyczne o niepospolitych środkach wyrazu i dającym do myślenia przesłaniu, osiągniętych zarówno dzięki apokaliptycznym cytatom A. Ginsberga i T.S. Eliota, jak i niezwykłej kolorystyce, rozedrganej pracy kamery i niekonwencjonalnemu montażowi. Skończone arcydzieło.
A przynajmniej na takie opinie można się natknąć w sieci, bo ja nie będę tu udawać, że cokolwiek z tego zrozumiałam. Nawet nie dałam rady obejrzeć do końca, od połowy już przewijałam, bo zwyczajnie straciłam cierpliwość i szlag mnie trafił. Są fragmenty wierszy ilustrowane scenkami z życia młodzieńca, który chuligani, narkotyzuje się i próbuje przelecieć obraz z aniołem. Kamera skacze w górę i w dół, nie wiadomo, co się dzieje, obraz jest ziarnisty - wkurwia to niesamowicie. Chodzi chyba o to, że za czasów Margaret Thatcher upadły wszelkie wartości i angielska młodzież się degraduje albo nie wiem. Przy czym nie twierdzę, że film jest słaby czy zły - jest po prostu kompletnie nie dla mnie. Nawet trochę mi smutno, że taki ponoć wybitny obraz zupełnie do mnie nie trafił, no ale mówi się trudno.
Na szczęście są na świecie także komedie gore.
"Cooties" (2014) - czyli coś na moim poziomie. Bardzo fajny pomysł wyjściowy, z żartami bywa pół na pół - część prezentuje dobry czarny humor, część jest mocno głupawa i średnio pasuje do sytuacji. (W sumie to chyba najśmieszniejsza była aluzja do "Władcy pierścieni" :). No ale jest rozwalanie wrednych bachorów, które stały się zombi, a rozwalanie wrednych bachorów zawsze jest fajne. W sam raz na odmóżdzenie.
A przynajmniej na takie opinie można się natknąć w sieci, bo ja nie będę tu udawać, że cokolwiek z tego zrozumiałam. Nawet nie dałam rady obejrzeć do końca, od połowy już przewijałam, bo zwyczajnie straciłam cierpliwość i szlag mnie trafił. Są fragmenty wierszy ilustrowane scenkami z życia młodzieńca, który chuligani, narkotyzuje się i próbuje przelecieć obraz z aniołem. Kamera skacze w górę i w dół, nie wiadomo, co się dzieje, obraz jest ziarnisty - wkurwia to niesamowicie. Chodzi chyba o to, że za czasów Margaret Thatcher upadły wszelkie wartości i angielska młodzież się degraduje albo nie wiem. Przy czym nie twierdzę, że film jest słaby czy zły - jest po prostu kompletnie nie dla mnie. Nawet trochę mi smutno, że taki ponoć wybitny obraz zupełnie do mnie nie trafił, no ale mówi się trudno.
Na szczęście są na świecie także komedie gore.
"Cooties" (2014) - czyli coś na moim poziomie. Bardzo fajny pomysł wyjściowy, z żartami bywa pół na pół - część prezentuje dobry czarny humor, część jest mocno głupawa i średnio pasuje do sytuacji. (W sumie to chyba najśmieszniejsza była aluzja do "Władcy pierścieni" :). No ale jest rozwalanie wrednych bachorów, które stały się zombi, a rozwalanie wrednych bachorów zawsze jest fajne. W sam raz na odmóżdzenie.
05-02-2018, 14:49





