Oddaj królowi co królewskie - X-Files był fenomenem na poziomie serialowym, kulturowym i nawet socjologicznym ( ;) ). Swojego (i do pewnego) czasu twórcy wyciskali maksimum z 40-minutowego formatu i zaskakiwali kolejnymi pomysłami jak z bezdennej studni, kreując ponadto świetny wątek konspiracji, który (jak mniemam) lasował mózgi nie tylko domorosłym zwolennikom teorii spiskowych; wszystko to oparto na barkach dwóch aktorów prędko obrosłych w kult. Dla mnie to geniusz, tym bardziej, że działa na wielu poziomach. A tych świetnych/rewelacyjnych odcinków jest (tak na oko) z 80. ;) Ten z Pinkmanem i Jane Lynch kojarzę - rzeczywiście jeden ze słabszych, z pewnością w jednym rzędzie z 3 (tym o wampirach). Aha, 8 sezon faktycznie spoko. Nawet podobały mi się tam mitologi - najpierw głównie przez ładunek emocjonalny (This Is Not Happening), pod koniec z powodu wartkiej akcji (Essence); Vienen też ok-ey.
Z 11 mam problem, który już opisałeś - akcja mknie z prędkością światła i sama się rozwiązuje - odcinek z wisielcem (na dodatek to rodzeństwo miało być chyba groteskowe, a było śmieszne w zły sposób). Ten z Ruskimi to dramat - jak już mają robić kolejny odcinek o relacji M i S, to niech włożą ich w jakąś choćby minimalnie przemyślaną fabułę. Poprawiam się - prócz odcinka Morgana spoko był też Ghouli, chociaż postać chłopaka została napisana głupio i głównie po to, żeby wprowadzić całą tę durną bieganinę po szpitalu.
Resztę odcinków z pewnością obejrzę, bo za bardzo lubię Ducbovnego i Anderson, a kilka nędznych "epków" na rok to niewygórowana cena za oglądanie tej parki. Poza tym czytałem dwa razy twojego posta, bo sporo dodałeś po edycji i nie pamiętałem, gdzie kończył się "oryginał" - zaznaczaj proszę na przyszłość miejsce, w którym dopisujesz tekst.
Z 11 mam problem, który już opisałeś - akcja mknie z prędkością światła i sama się rozwiązuje - odcinek z wisielcem (na dodatek to rodzeństwo miało być chyba groteskowe, a było śmieszne w zły sposób). Ten z Ruskimi to dramat - jak już mają robić kolejny odcinek o relacji M i S, to niech włożą ich w jakąś choćby minimalnie przemyślaną fabułę. Poprawiam się - prócz odcinka Morgana spoko był też Ghouli, chociaż postać chłopaka została napisana głupio i głównie po to, żeby wprowadzić całą tę durną bieganinę po szpitalu.
Resztę odcinków z pewnością obejrzę, bo za bardzo lubię Ducbovnego i Anderson, a kilka nędznych "epków" na rok to niewygórowana cena za oglądanie tej parki. Poza tym czytałem dwa razy twojego posta, bo sporo dodałeś po edycji i nie pamiętałem, gdzie kończył się "oryginał" - zaznaczaj proszę na przyszłość miejsce, w którym dopisujesz tekst.
25-02-2018, 18:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-02-2018, 18:16 przez Norton.)





