Altered Carbon
Kurwa
Po 5 odcinkach twierdziłem, że serial jest bardzo dobry. Bo Kinnaman jest świetny w głównej roli, bo jest sporo efektownej i krwawej nawalanki a wizualia robią wrażenie. Starałem się przy tym ignorować kilka kretyńskich zmian poczynionych względem pierwowzoru. Ale z odcinka na odcinek zmiany te zaczęły piętrzyć się i narastać, a co kolejna to głupsza. Ostatnie 2 epizody prawdopodobnie poczyniły nieodwracalne zmiany w moim mózgu. A jeśli nie, to poczyni je walenie głową w ścianę, którym to sposobem zamierzam wymazać wszelkie wspomnienia tego... tego... CZEGOŚ.
Laeta Kalogridis najwyraźniej postanowiła przebić samą siebie i popełnić dwie ekranowe godziny głupsze i bardziej obraźliwe dla widza niż Genisysys. Gratulacje, udało się.
Specjalne wyróżnienie dla niejakiej Lizzie. Parę osób narzekało tutaj na Ortegę, ale biedna pani detektyw do pięt nie dorasta panience Elliot. Lizzie to być może najgorsza postać w dziejach dziejów. Gorsza niż Dane Cook w Simon Sez. Dodajmy do tego bezsensowny centralny konflikt i równie konsekwentne, co idiotyczne łamanie konwencji czarnego kryminału, której Morgan trzymał się w powieści.
Nienawidzę tego serialu. Ch.j ci w d..ę, Laeto Kalogridis.
1/10
Kurwa
Po 5 odcinkach twierdziłem, że serial jest bardzo dobry. Bo Kinnaman jest świetny w głównej roli, bo jest sporo efektownej i krwawej nawalanki a wizualia robią wrażenie. Starałem się przy tym ignorować kilka kretyńskich zmian poczynionych względem pierwowzoru. Ale z odcinka na odcinek zmiany te zaczęły piętrzyć się i narastać, a co kolejna to głupsza. Ostatnie 2 epizody prawdopodobnie poczyniły nieodwracalne zmiany w moim mózgu. A jeśli nie, to poczyni je walenie głową w ścianę, którym to sposobem zamierzam wymazać wszelkie wspomnienia tego... tego... CZEGOŚ.
Laeta Kalogridis najwyraźniej postanowiła przebić samą siebie i popełnić dwie ekranowe godziny głupsze i bardziej obraźliwe dla widza niż Genisysys. Gratulacje, udało się.
Specjalne wyróżnienie dla niejakiej Lizzie. Parę osób narzekało tutaj na Ortegę, ale biedna pani detektyw do pięt nie dorasta panience Elliot. Lizzie to być może najgorsza postać w dziejach dziejów. Gorsza niż Dane Cook w Simon Sez. Dodajmy do tego bezsensowny centralny konflikt i równie konsekwentne, co idiotyczne łamanie konwencji czarnego kryminału, której Morgan trzymał się w powieści.
Nienawidzę tego serialu. Ch.j ci w d..ę, Laeto Kalogridis.
1/10
26-02-2018, 23:45





