Typowy film o niczym.
Szumowska ma w ręku ciekawy temat, ale nic z nim nie robi! NIC. Nie ma tu żadnych rozterek księdza rozdartego między miłością do Boga a pociągiem do mężczyzn, nie ma konfrontacji jego osoby z otoczeniem, nie ma zakazanej miłości.
Wątki albo prowadzą donikąd, albo są brutalnie porzucane. Na jedno wychodzi. Ten główny jak mogłoby się wydawać, czyli związek Chyry i Kościukiewicza, to kpina z widza.
Szumowska ma niesamowity wręcz talent do tworzenia scen naprzemian pretensjonalnych i... niezręcznych? Wprawiających w zakłopotanie?
Chciałbym wiedzieć co sobie myślała kręcąc scenę w polu kukurydzy z udawaniem odgłosów zwierząt. Albo ta nagła, nieznośnie kiczowata wstawka z procesją ilustrowana "The Funeral" Band of Horses.
3/10
Szumowska ma w ręku ciekawy temat, ale nic z nim nie robi! NIC. Nie ma tu żadnych rozterek księdza rozdartego między miłością do Boga a pociągiem do mężczyzn, nie ma konfrontacji jego osoby z otoczeniem, nie ma zakazanej miłości.
Wątki albo prowadzą donikąd, albo są brutalnie porzucane. Na jedno wychodzi. Ten główny jak mogłoby się wydawać, czyli związek Chyry i Kościukiewicza, to kpina z widza.
Szumowska ma niesamowity wręcz talent do tworzenia scen naprzemian pretensjonalnych i... niezręcznych? Wprawiających w zakłopotanie?
Chciałbym wiedzieć co sobie myślała kręcąc scenę w polu kukurydzy z udawaniem odgłosów zwierząt. Albo ta nagła, nieznośnie kiczowata wstawka z procesją ilustrowana "The Funeral" Band of Horses.
3/10
01-03-2018, 20:12





